sobota, 14 czerwca 2014
Rozdział 23 ♥
___________
-Jesteście razem?-Jess wpadła do mojego pokoju.
-Nie.Skąd to przypuszczenie?
-Byliście na randce,całowaliście się w deszczu,a przede wszystkim się kochacie.Ohh,jakie to romantyczne.-Zaczęła się kręcić wokoło,przytulając mojego ulubionego miśka.
-Jess,ogarnij się!-Rzuciłam w nią poduszką.-Zaraz,zaraz,skąd wiesz o pocałunku w deszczu?-Spojrzałam na nią spode łba.
-W deszczu?Jakim deszczu?Louis wcale nie patrzył na was zza okna!
-O my God.Idiots.Itiots everwhere!-Opadłam na łóżko i westchnęłam.
-Nieważne opowiadaj,jak było.-Usiadła obok,po turecku i wlepiała we mnie te swoje ogromne,czekoladowe oczyska.Opowiedziałam jej wszystko,z najdrobniejszymi szczegółami,tak jak na przyjaciółkę przystało.
Był około drugiej w nocy,a ja zamiast spać,pisałam tekst piosenki.Miałam dzisiaj wenę,jak nigdy.Dawno już tego nie robiłam,ale przez ostatnie wydarzenia postanowiłam coś napisać.Jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie i nikt nie może tego zepsuć.Kiedy Zayn spytał,czy możemy zacząć od początku,pomyślałam,że to moje 5 minut szczęścia i nie mogę tego zmarnować.Tak bardzo go kocham!
Usłyszałam pukanie w moje drzwi balkonowe.Przestraszyłam się,szybko podbiegłam do szafy,z której wyciągnęłam kij do baseballa i wolnym krokiem podeszłam do balkonu,z którego nadal rozlegało się pukanie.Trzęsącą się ręką otworzyłam drzwi.
-O mój Boże,ja cię kiedyś zabiję!Wiesz jakiego strachu mi narobiłeś.
-Nie mogłabyś mnie zabić.-Wyszczerzył się,wchodząc do pokoju.-Nie mogłem przez ciebie zasnąć,musiałem cię zobaczyć.-Podeszłam do chłopaka i przytuliłam go.Też bardzo chciałam go zobaczyć.
-Mogłeś napisać,wpuściłabym cię drzwiami frontowymi.
-Jakoś wolałem tędy.
-Too,co robimy?-Powiedziałam,leżąc na łóżku i przytulając się do Zayna.
-Może coś oglądniemy?
-Okay.-Wstałam i podreptałam do półki z filmami.
Już wyciągałam "Step up 4:Revolution",kiedy chłopak odłożył film z. Powrotem na półkę.
-Co ty ro...
-Wolę to.-Przerwał mi w połowie zdania,a do ręki wziął "Wzgórza mają oczy".
-Chyba oszalałeś,nie mam zamiaru tego oglądać.-Usiadłam po turecku na łóżku i oczekiwałam,jak potoczą się sprawy.
-Proszę.-Zrobił słodkie oczka.
-Nie.-Byłam nieugięta.
-Proszę,zrób to dla mnie.-Podszedł do mnie i ukucnął przed łóżkiem.Chwycił mnie z dłonie.
-Proszę.-Wpatrywał się we mnie,aż wymiękłam.
-Ughh,niech ci będzie.
Po raz kolejny zakrywałam oczy dłońmi i przytulałam się do Zayna.
-Zrobiłeś to specjalnie.
-Ale co?-Udawał głupka.
-Wybrałeś ten okropny film,tylko po to,żebym się bała i się do ciebie tuliła.
-Przejrzałaś mnie.-Wyszczerzył się.-I co z tym zrobisz?
-Hmm,nic.-Zbliżyłam się do niego i złożyłam na jego ustach pocałunek.Tak bardzo chciałam to zrobić,od kiedy tu przyszedł.Ułożyłam się zpowrotem w ramionach Malika.
Obudziłam się w ramionach chłopaka,którego kocham najbardziej na świecie.
-Hej,kochanie.-Powiedział i pocałował w policzek.-Ja już będę leciał,nie chcę,żeby Jessica wiedziała,że tu byłem.
-Jasne.-Chłopak podszedł do drzwi balkonowych,wcześniej całując mnie na pożegnanie i wyszedł.
-Parker,śpiochu wstawaj!-Do pokoju wparowała Jess.
-Nie śpię deklu,nie musisz się drzeć.
-Chodź,zrobiłam naleśniki.
-Mmm,pycha,już idę.-Zwlokłam się z łóżka i w ekspresowym tempie pobiegłam do kuchni.
*P.O.V. Jessica*
Ludzie,narada u mnie za piętnaście minut w sprawie urodzin Sary. (:
Wysłałam wiadomość do wszystkich zainteresowanych sprawą,czyli Louisa,Zayna,Nialla,Liama,Harry'ego,Zoe i Danielle.
Po kwadransie usłyszałam dzwonek,a banda durni wparowała do mieszkania.
-Jesteśmy.-Powiedział Lou.
-Nie da się was nie zauważyć.Dobra,nie mamy czasu,wysłałam Sarę na zakupy i może w każdej chwili wrócić.
-Okay.Urządzamy jej imprezę-niespodziankę?-Spytała Dan.
-O tym myślałam.
-Podoba mi się ten pomysł.-Odpowiedział Zayn.-To teraz rozporządźmy,co kto robi.
-Już o tym pomyślałam.-Wyciągnęłam karteczkę i zaczęłam czytać.-Ja z Louisem zajmiemy się salą i dekoracjami,Liam i Danielle zaproszeniami,Niall i Zayn załatwią DJa,Harry i Zoe jedzeniem.-Rozporządziłam.-A,zapomniałabym.Zayn zabierzesz gdzieś Sarę i przywieziesz na imprezę,jak napiszę ci SMSa,że wszystko gotowe.
-Jasne.-Odpowiedzieli chórkiem.
______
Taka niespodzianka!Miałam chwilkę wolnego i pomyślałam,że coś napiszę i wyszło to.Mam nadzieję,że nie jest najgorsze i proszę o komentarze.Ostatnio nie ma ich w ogóle,co bardzo mnie zasmuca.Wiem,że nie dodawałam rozdziałów przez pewien okres,a potem były dodawane nieregularnie,ale nie sądziłam,że wszystkie czytelniczki mnie opuszczą.Teraz staram się dodawać co sobotę i czasem dodaję w tygodniu,a kiedy zaczną się wakację,rozdziały będą dodawane jeszcze częściej,w miarę możliwości codziennie,bo chciałabym w te wakacje skończyć opowiadanie.Przepraszam,że nie dodawałam postów,tak jak powinnam,ale ten rok był naprawdę ciężki i nie miałam czasu nawet na odpoczynek,a co dopiero na pisanie.Przepraszam,i mam nadzieję,że zrozumiecie. (:
sobota, 7 czerwca 2014
Rozdział 22 ♥
-Może pójdziemy dziś wieczorem na kręgle?
-Czy ty proponujesz randkę?-Spojrzałam na niego.Próbowałam zrobić surową minę,ale nie wyszło mi to za bardzo,bo po chwili zaczęłam się śmiać.
-Tak.-Chłopak ukazał szereg śnieżnobiałych ząbków w uśmiechu.Uwielbiam,gdy się uśmiecha.
-To się zgadzam.-Odwzajemniłam uśmiech.
Wyszliśmy do salonu,gdzie zastaliśmy nerwowo wyczekujących nastolatków.
-Pogodziliście się?-Wypaliła Jess.Widać,że długo czekała,by zadać nam to pytanie.
-Tak.-Odpowiedzieliśmy chórkiem.
-Ja już będę leciał.Przyjadę po ciebie o siódmej.Okay?
-Okay.-Cmoknęłam chłopaka w policzek.-Do zobaczenia.
-Pa.
Wróciłam do dwójki,która siedziała na kanapie.
-Wybierasz się gdzieś wieczorem?-Dziewczyna spojrzała na mnie spode łba.
-Możee.
-A gdzie?
-A na kręgle.
-To na co czekasz,musimy wybrać ciuchy.Musisz wyglądać zjawiskowo.-Popchnęła mnie w stronę pokoju,zostawiając,nie wiedzącego co się dzieje Louisa w salonie.
Dziewczyna wybrała dla mnie czarną sukienkę w kwiatki bez ramiączek i czarne conversy przed kostkę.Włosy zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam lekki makiejaż.Trochę podkładu i tusz do rzęs wystarczyły,by moja twarz wyglądała,jak powinna.
Była 18.55 kiedy wyszłam z sypialni.Weszłam jeszcze do kuchni,zastając w niej zacięcie dyskutującą parę,lecz kiedy zorientowali się,że też tam jestem nagle zamilkli.
-O co tym razem chodzi?-Spytałam.Oni mają same tajemnice przede mną.A co jeśli znaleźli skarb i chcą go mieć tylko dla siebie.Oj,nie ma tak dobrze,ja też chcę.Bożee,co ja bredzę!
Jess spojrzała na Lou,a następnie na mnie.
-Twój brat nie chcę,byś spotykała się z Zaynem.
-Dlaczego?-Zwróciłam się tym razem do chłopaka.
-Bo raz już przez niego cierpiałaś pamiętasz,to było jeszcze dzisiaj rano.Nie chcę,by on znowu cię zranił.
-Zayn nie chciał mnie zranić,ale nie wiem czy mogę wam powiedzieć,o co chodzi.
Nie dokończyłam,bo usłyszałam dzwonek.O mamo,Zayn!Wzięłam jeszcze małą torebkę,sweterek i poszłam otworzyć.
-Hej.-Przytuliłam chłopaka.
-Siemka,gotowa?-Pokiwałam głową,krzyknęłam "pa" i wyszliśmy.
-Mieszkasz tu już rok,a ja praktycznie nic o tobie nie wiem.
-Faktycznie,nigdy nie rozmawialiśmy o tym.To co chcesz wiedzieć?
-Wszystko.-Uśmiechnął się do mnie.
-A więc jestem Sara Clarissa Parker,nawiasem mówiąc nie cierpię mojego drugiego imienia.Moja mama chyba była na haju,kiedy je wymyślała.-Chłopak zaśmiał się.-Za 9 dni skończę osiemnaście lat.Jestem z Miami.Zanim się tu przeprowadziłam,mieszkałam z mamą,jej mężem Jacobem i młodszą siostrzyczką Julią.Uwielbiam sport,szczególnie biegać i muzykę.Gram na gitarze,pianinie,skrzypcach i trochę komponuję.
-Naprawdę?Zaśpiewaj mi coś.
-Chyba zwariowałeś.
-Tak,na twoim punkcie.-Zarumieniłam się lekko.Jakie to słodkie.-No proszę,zaśpiewaj.
-Ughh,niech ci będzie.-Zaśpiewałam mu kawałek piosenki Avril Lavigne-I'm with you.
-Wooow!Świetnie śpiewasz.Nie myślałaś nigdy o zostaniu piosenkarką?
-Kiedy byłam mała,marzyłam,by śpiewać dla publiczności większej niż na spotkaniach rodzinnych,ale później nie myślałam już o tym.
Rozmawialiśmy o sobie,swoim dzieciństwie i śmiesznych momentach w naszym życiu,póki nie doszliśmy do kręgielni.
-To nie fair!-Powiedział Zayn,po raz kolejny,kiedy ja zbiłam wszytskie kręgle,a on tylko 6.Wyglądał jak małe dziecko,któremu zabrało się zabawkę.Słodziak!
-Nie przejmuj się tak,może kiedyś wygrasz.-Śmiałam się przy tym,ponieważ chłopak wyglądał naprawdę zabawnie,ale i słodko.
-Jak się ktoś dowie,że przegrałem z dziewczyną,to stracę swoją reputację.-Powiedział zrezygnowanym tonem.
-To ty masz jakąkolwiek reputacje?-Zaczęłam się z nim droczyć.
-A żebyś wiedziała.-Poszedł do mnie,tak że stał zaledwie kilka centymetrów ode mnie.-Ale dla ciebie mogę ją stracić,bo nie jesteś jakąś zwykłą dziewczyną.-Próbował mnie pocałować,ale wymigałam się.
-Twoja kolej.-Powiedziałam,podając mu kulę.Tak szczerze,trochę spanikowałam.Było tam dużo osób,którzy w każdej chwili mogli nam zrobić zdjęcie,a nie chcę się narażać na fanów Seleny,którzy nie daliby mi żyć.
-Hahahaha!
-Ej,nie śmiej się ze mnie.-Dźgnęłam go lekko w bok.-Miałam wtedy z pięć lat.-Właśnie opowiadałam Zaynowi historię,kiedy moja ciocia była w ciąży,a ja spytałam się,czy ma w brzuszku dzidziusia,opowiedziała,że tak,a ja wtedy spytałam się dlaczego go zjadła.Tak,wiem.Byłam genialnym dzieckiem.
Szliśmy chodnikiem,kiedy zaczęło padać.Z nieba leciały wielkie krople deszczu,przez co po chwili byliśmy przemoknięci do suchej nitki.
Chłopak splótł nasze palce,zatrzymał się i podszedł do mnie.
-Ślicznie wyglądasz.-Wyszeptał.
-Z pewnością,cała mokra.-Wyszczerzył się.Czy on sobie ze mnie żartuje?
-Zawsze wyglądasz pięknie,nawet mokra.-Dopiero teraz zakumałam,że on mówił poważnie.Geniusz!
Poczułam,jak się rumienię.Dlaczego on ma na mnie aż tak duży wpływ?
Zbliżył się jeszcze bardziej i złożył na moich ustach delikatny i subtelny pocałunek,tak jakbym była z porcelany.
-Nawet nie wiesz,jak bardzo cię kocham.
Popatrzyłam mu głęboko w te jego przepiękne,czekoladowe oczy.Widziałam w nich miłość,teraz wiedziałam,że to wszystko,co mi powiedział było prawdą.Zatopiłam się w jego oczach,ale po chwili oderwałam się od nich i po prostu go przytuliłam.
-Też cię kocham.-Zayn przytulił mnie tak,jakby za chwile miał się skończyć świat i byłby to ostatni raz.
________
Wiem,że krótki,nudny,beznadziejnie napisany,ale nawet pod koniec roku szkolnego mam jeszczewiele rzeeczy do nauki,bo oceny będą już wpisywane na nowy rok.Tak,wiem chore,ale to moja szara rzeczywistość.W wakacje rozdziały będą dodawanae codziennie lub co dwa dni.Dziękuję za wszystko,choć teraz chyba nikt już nie czyta :c Donapisania. :**
Rozdział 21 ♥
Chciałam skakać z radości i krzyczeć 'Yeeeeaaaah!',ale powstrzymałam się.
Odsunęłam się od Zayna na bezpieczną odległość.
-I co,myślisz,że teraz będziemy razem,szczęśliwi?A co z Seleną?I skoro tak bardzo mnie kochasz,dlaczego z nią jesteś?-Mówiłam spokojnie,ale ze łzami w oczach.Nie mogłam już wytrzymać.Mówi,że mnie kocha będąc z nią.
-Sele...
-Nie przerywaj mi.Dlaczego z nią jesteś?Nie pomyślałeś jak bardzo mnie tym zraniłeś?Myślisz,że dlaczego byłam dla ciebie wredna,dlaczego byłam z Mattem,na siłę chciałam się od ciebie odizolować?Bo sprawiałeś mi tym wszystkim ból.Patrzyłam na ciebie i nie mogłam znieść myśli,że jesteś z nią.A teraz tak po prostu mówisz mi,że mnie kochasz.Nie pomyślałeś ani o mnie,ani o Selenie,bo ty myślisz tylko o sobie.Robisz wszystko,na co masz ochotę,nie zwarzając na uczucia innych.Wiesz co,jesteś pieprzonym egoistą.-Wygarnęłam mu,co miałam na sercu i odeszłam w stronę apartamentowca.Malikowi chyba znudziło się ciągłe chodzenie za mną,bo nie drgnął z miejsca.
*P.O.V. Zayn*
Stałem tak,jak kołek jakiś.Nie wiedziałem czy się cieszyć,bo Sara jest we mnie zakochana,czy być na siebie mega wkurwionym,bo znów wszystko spieprzyłem.Muszę jej wszystko wytłumaczyć,ale najpierw pójdę porozmawiać Paulem i Seleną.
*P.O.V. Sara*
Szłam do domu zanosząc się od płaczu.Już nie mogłam się powstrzymać.Dziejszy dzień zaliczam do najgorszych.Nie wiem,czy wierzyć Zaynowi.Wyglądał,jakby mówił szczerze,prosto z serca,ale jest z Sel.Może chce się mną tylko zabawić,a ja naprawdę mu zaufam.Ohh,nie wiem już co myśleć.
Doszłam do mieszkania,oby nie było Jessicy.Nie chcę,by widziała mnie w tym stanie.Zamknęłam za sobą drzwi i zsunęłam się po nich,twarz chowając w dłoniach.W tym momencie chciałam po prostu zniknąć.
-Sara,to ty?-Z korytarza wyłoniła się postać drobnej dziewczyny.Niech to szlak.-Jeeju kochanie,co się stało?-Podeszła,usiadła obok i przytuliła mnie.Wtuliłam się w nią,jak małe dziecko.
-Zakochałam się w pieprzonym debilu i egoiście.-Powiedziałam,przez płacz.
-Co Matt zrobił?
-Nie Matt,z resztą nawet z nim nie jestem.
-Co się stało?Opowiadaj.
Odetchnęłam głęboko,uspokajając się przy tym.
-Spotkałam się z Mattem.Wyjeżdża do Stanów i zerwaliśmy.Potem przyszedł Zayn i powiedziałam mu coś,czego nie powinnam.I on mnie pocałował...a potem powiedział,że mnie kocha.
-A ty go kochasz?
Zawachałam się.Nie chciałam,by Jess,ani nikt inny się o tym dowiedział,ale to już chyba nie przejdzie.
-T...tak.
-Na prawdę?-Jej oczy rozszeżyły się i wyglądały,jak pięciozłotówki.-To super,w czym problem?
-W tym,że on jest z Seleną.Skąd mam wiedzieć,że nie chcę tylko się mną zabawić,a potem mnie rzuci.
-Nie sądzę,że Zayn mógłby ci to zrobić.Widziałam,jak na ciebie patrzy.
-Może,ale on jest z Seleną!.-Znów się rozpłakałam.-Nie chcę znów cierpieć przez niego.Nie chcę go już więcej widzieć!
-Ale...
-Nie Jess,nie ma ale.Po prostu nie chcę.-Wstałam z podłogi i ruszyłam w stronę mojej sypialni,by w ciszy płakać w poduszkę.
*P.O.V. Zayn*
Umówiłem się z dwójką osób,którzy niszczą moje szczęście,Paulem i Seleną.
Wszedłem do gabinetu naszego menagera.
-Zayn kochanie,jesteś wreszczie.
-Tutaj nie musisz udawać.-Rzuciłem jej mordercze spojrzenie.
-Paul.-Zwróciłem się do mężczyzny.-Chciałbym dowiedzieć się,ile jeszcze będziemy musieli udawać?
-Zwarzając na twój ton,powiem na twoje szczęście niedługo.Za tydzień jest premiera filmu z Seleną w roli głównej i jeśli film będzie popularny,nie będziecie musieli już być parą.
Odetchnąłem z ulgą.Spojrzałem na dziewczynę,ale ta nie wyglądała na zadowoloną.O co jej chodzi?
*Dwa tygodnie później*
*P.O.V. Jessica*
Martwię się o Sarę.Od tygodnia są wakacje,a ona całymi dniami siedzi w pokoju.Nic nie je,z nikim nie rozmawia.
-Sara.-Zapukałam do pokoju mojej przyjaciółki.
-Odejdź.Nie chce z nikim gadać.-Zlekceważyłam jej słowa.
-Przestań,od dwóch tygodni z nikim nie rozmawiasz.Otwórz,przyniosłam ci śniadanie.
-Nie jestem głodna.
"I co ja mam z nią z robić?"
Wyjęłam telefon z kieszeni spodenek i zadzwoniłam do Louisa.Może on coś wskóra.
-Sara,proszę cię,otwórz drzwi.
-Nieee.
-Nie bądź uparta.Nie możesz całymi dniami siedzieć w pokoju.
-Właśnie,że mogę!
*P.O.V. Sara*
Kolejny raz oglądałam powtórkę premiery filmu z Gomez,a łzy same cisnęły mi się do oczu.Wyglądali na szczęśliwych.Może nie powinnam się aż tak zadręczać,bo w końcu jeśli się kogoś kocha,to nie zważa się na swoje szczęście,tylko tej osoby.Niech Zayn jest szczęśliwy z Seleną.Muszę się z tym pogodzić i iść do przodu,a nie siedzieć całe dnie w pokoju.Są wakacje!
Wyłączyłam telewizor i podeszłam do szafy."Co by tu ubrać?".Wybrałam dżinsowe spodenki,kremową koszulę i do tego sandałki.Weszłam do łazienki(tak,mam w pokoju łazienkę).Przemyłam twarz,umyłam zęby,rozczesałam skołtunione włosy i zrobiłam lekki makijaż.Perfect!
Otworzyłam drzwi pokoju,pod którym siedział mój brat i Jess.
-Wyszłaś wreszcie!-Ucieszyła się dziewczyna.-Martwiliśmy się.
-Jest już w porządku,potrzebowałam spokoju i samotności,by przemyśleć to wszystko i zrozumieć coś.
-Świetnie,a teraz marsz do kuchni coś zjeść,zostały z ciebie sama skóra i kości.-Odezwał się instynkt braterski u Lou.
-Nawet nie wiesz,jak bardzo burczy mi w brzuchu.-Uśmiechnęłam się do nich.Spojrzeli po sobie i rzucili się na mnie,odbierając dostęp do powietrza.
*P.O.V. Jessica*
Postanowiliśmy przejść się do sklepu całą trójką.Nasza lodówka była prawie pusta.
-Lou idź po jakieś napoje,Sara ty po chleb i wędliny,a ja pójdę po płatki i mleko.-Rozporządziłam.
-Tak jest kapitanie.-Zaśmiała się Sara,a Louis jej powtórował.
Szłam alejką,kiedy w oczy rzucił mi się jakiś brukowiec,a na jego okładce Zayn i Selena.Podeszłam bliżej,by zobaczyć tytuł.
"Para roku,czyli Zayn i Selena już nie razem.Co się stało?"
Otworzyłam na stronie,na której był zamieszczony artykuł.Własnym oczom nie wierzyłam.
"Zaraz po premierze filmu z Seleną w roli głównej,Zayn dodał tweeta,że para się rozstała w zgodzie i że zostaną przyjaciółmi.Co,a może kto nakłonił tą dwójkę do zerwania?
"Po nagraniu filmu postanawiam na jakiś czas wrócić do Stanów,by pobyć trochę z rodziną.Nie wiem kiedy wrócę,i dlatego razem z Zaynem postanowiliśmy zrobić sobie przerwę."-Mówi Selena.Ale czy tylko o to chodzi?
Dalej nie czytałam,tylko czym prędzej pobiegłam szukać Louisa.Nagle na kogoś wpadłam.
-Przepr...Louis?
-Nie Święty Mikołaj.-Zaśmiał się pod nosem.
-Nie śmiej się,tylko spójrz.-Pokazałam mu gazetę.-Wiedziałeś?
-Nie,nie miałem pojęcia,że nie jest już z Sel.Nie był zbyt rozmowny,od tamtego czasu.Kilka razy próbowałem z nim na ten temat porozmawiać,w końcu moja młodsza siostra przez niego cierpi,a nigdy nie udało mi się to do końca.
-Rozumiem.Powiemy Sarze?
-Uważam,że lepiej jej na razie nic nie mówić.Dopiero pogodziła się z tym,że są razem.Nie chcę,by znów narobiła sobie nadziei.
-A może Zayn zerwał z Sel tylko dla Sary?
-Dowiem się tego.
-O czym spiskujecie?-Podeszła do nas Parker.
-O niczym.-Powiedzieliśmy chórkiem.
-Yhyym...A co tam masz?-Wskazała na gazetę,którą trzymałam za plecami.
-A nic.-Szybko wrzuciłam ją do wózka jakiejś starszej pani,która właśnie przejeżdżała.-Idziemy do kasy.-Ponagliłam ich i z pełnym wózkiem skierowaliśmy się do kas.
-Jak my się teraz zabierzemy,skoro jesteśmy pieszo?-Spytała Sara.O tym nie pomyśleliśmy.
-Nie marudź,tylko weź jedną reklamówkę.
-Ja wcale nie marudzę.
Przez całą drogę do domu,która na szczęście nie była długa pozostała dwójka wygłupiała się,a ja rozmyślałam,czy aby dobrze robimy nie mówiąc nic Sarze.Chyba jednak powinna wiedzieć.
-Co jest?-Spytała moja przyjaciółka,wyrywając mnie tym z zamyśleń.
-Yy,nic.Po prostu zamyśliłam się.
*P.O.V. Sara*
Oni coś przede mną ukrywają.Ta dziwna akcja w sklepie i zachowanie Jessie.Muszę dowiedzieć się,o co chodzi.
Doszliśmy do mieszkania,gdzie czekał na nas niespodziewany gość.Na jego widok moje oczy wypełniły się łzami.
-Co ty tu robisz?-Spytałam cicho.
-Chciałbym z tobą porozmawiać.-Chciał podejść do mnie,ale jego drogę zatamował Louie.
-Sara nie chce z tobą rozmawiać.-Wstawił się za mną.
-Louis,to naprawdę ważne.Po za tym to nie stwoja sprawa.
-To jest moja młodsza siostra,więc to też moja sprawa.
-Louis uspokój się,porozmawiam z nim.
-Jak chcesz.-Odpowiedział,widziałam w jego oczach złość.Był zły na Zayna.
Weszłam z chłopakiem do mojego pokoju,po czym zamknęłam drzwi.
-Słucham,co masz do powiedzenia?-Powiedziałam oschłym głosem,bez żadnych uczuć.Usiadłam na fotelu,a chłopak na łóżku.
-Rozstałem się z Seleną.-Moje źrenice się rozszeżyły.Nie miałam pojęcia,co mu odpowiedzieć.
-Przeze mnie?-Wydusiłam z siebie cicho pytanie.
-Po części.
-Nie rozumiem.
-Mój związek z Seleną był fikcją.-Teraz to dopiero się zdziwiłam.-Paul razem z menagerem Seleny wpadli na "genialny" pomysł,by wypromować nas i Gomez.Z naszej piątki wybrali mnie,bym udawał z Seleną pare,dopóki nie wyjdzie jej film.Nie mogłem nikomu powiedzieć o tym układzie,nawet tobie,choć chciałem to zrobić z milion razy.Przepraszam,że zraniłem cię tym,ale na prawdę nie mogłem nic zrobić.Kocham ciebie i tylko ciebie.-Wstałam z fotela i wyszłam na balkon.Zayn ruszył za mną.Oparłam się o barierkę i zaczęłam intensywnie myśleć,o tym co usłyszałam.Poczułam,jak chłopak obejmuje mnie od tyłu.W tej chwili czułam się taka bezpieczna,kochana.
-Wybaczysz mi i spróbujemy od początku?
Odwróciłam się do niego trwarzą i mocno wtuliłam.
-Jasne.-Powiedziałam cicho.
___________
Przepraszam,że w zeszłym tygodniu nic nie dodałam,ale miałam takie urwanie głowy,że nie wiedziałam co robić.Moi genialni nauczyciele wymyślili sobie egzaminy próbne w czercu dwugiej klasy i musiałam sobie wszystko przypominać,a oprócz tego miałam jeszcze inne sprawdziany,kartkówki i wszystko inne.Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieję,że podoba Wam się rozdział.Zapraszam na:
life-is-heavy-but-dont-lose-hope.blogspot.com
stay-in-my-life-if-you-dare.blogspot.com
Do napisania dzióbaski :*
sobota, 24 maja 2014
Rozdział 20 ♥
*Pół roku później,czerwiec*
Przez te miesiące nie działo się nic szczególnego.Nie rozmawiałam z Zaynem,nawet za bardzo się z nim nie widywałam.Więcej czasu spędzał z Selenką niż z chłopakami i przez to ze mną.Co do Matta,to kilka razy próbowałam mu powiedzieć,że nic do niego nie czuję i możemy zostać tylko przyjaciółmi,ale za każdym razem mi się nie udawało.Za bardzo się bałam,żee go zranię i nie będzie się do mnie odzywał,a mimo wszystko zależy mi na nim.Na jego przyjaźni.Starsznie kompikuję sobie życie.
Miałam się dzisiaj spotkać z Mattem.Czułam,że to nie będzie łatwa rozmowa.Chłopak przez telefon brzmiał dziwnie.Jakby był smutny,zdenerwowany,zrezygnowany.Jak nie on.Do spotkania zostały mi jeszcze dwie godziny.Włączyłam jakiś program muzyczny.Właśnie kończyła się piosenka Biebera Confident,a na ekranie ukazała się prezeterka.
-Za nami drugie miejsce,czyli Justin Bieber.A teraz zespół,na który najchętniej głosowaliście,czyli...One Direction!Na ekranie pojawił się teledysk do Midnight Memories.Mimowolnie się uśmiechnęłam,ale kiedy zobaczyłam Zayna łza spłyneęła po moim policzku.Dlaczego ja musiałam się w nim zakochać?!Dlaczego nie mogę kochać Matta i być z nim szczęśliwa?Dlaczego życie jest takie skąplikowane?
Na żadne z tych pytań nie potrafię znaleść odpowiedzi.
Szłam w stronę placu zabaw,gdzie miałam spotkać się z moim chłopakiem.Zobaczyłam go siedzącego na jednej z ławek.Głowę miał spuszczoną w dół i opatrą na rękach.Widać był czymś szczególnie zmartwiony.Już się boję,o co chodzi.
-Hej.-Podeszłam do Matta i pocałowałam w policzek.
-Cześć.-Wymamrotał.
-Coś się stało?-Spytałam zmartwiona.Chłopak nigdy się tak nie zachowywał.
-Nie...tak...musimy porozmawiać.-Odpowiedział.Teraz byłam przerażona.Nie mam pojęcia,co mogło się stać.-Wyjeżdzam.
-Co?!Gdzie?-Powiedziałam ze łzami w oczach.
-Dostałem możliwość studiowania w Stanach,na bardzo dobrej uczelni.Nie mogę przepóścić takiej okazji.Przepraszam.
-Rozumiem.Nie moższ przeze mnie zmarnować tego.-Przytuliłam go.-Powodzenia.
-Dziękuję,że mnie rozumiesz.Mam jeszcze jedną sprawę,tylko nie wiem,jak ci to powiedzieć...Musimy się rozstać.Przerabiałem już temet związków na odległość i wiem,że to nie przejdzie.Pamiętaj tylko,że bardzo cię kocham.-Teraz to dopiero się rozkleiłam.Nie wiem czemu tak na to zareagowałam.Powinnam się cieszyć,że spreawa sama się rozwiązała,ale nie potrafiłam,bo go tracę.Tracę przyjaciela,ale czy tylko o to chodzi?
Chłopak mnie przytlił.
-Jeśli tego chcesz.Uszanuję to...też cię kocham.-Bardziej jak brata,ale kocham.
-Będę do ciebie dzwonić,będziemy gadać na skype,ale możemy zostać tylko przyjaciółmi.
-Okay.-Odkleiłam się od chłopaka.
-Przpraszam cię,ale muszę już iść.Jutro wyjeżdżam,muszę zapoznać się z miastem,pozałatwiać sprawy związane ze studiami i akademikiem.
-Jasne.
Pocałował mnie w policzek i jeszcze raz przytulił.
-Paa.
-Pa.-Odpowiedziałam kiedy odchodził.
Nie chciałam wracać jeszcze do domu,więc wspięłam się na górę "zamku".Usiadłam tam i zaczęłam sobie wszystko wspominać.Jak tu przyjechałam,pozałam Louisa.Jak zakochałam się w Zaynie,jak poznałam Matta.Pierwszą randkę z nim i wspólnie spędzone święta.Kiedy Zayn mnie pocałował.Wszystkie wspomnienia wróciły,a ja zaczęłam płakać.Dlaczego to musi być takie trudne?Straciłam kolejną bliską mi osobę.Nagle poczułam,że ktoś siada obok mnie i obejmuje mnie ramieniem.
-Co się stało?-Ten głos wszędzie rozpoznam.Głos Zayna.
-Co ty tu robisz?-Nie miałam nawet siły na jakieś uszczypliwe kometarze typu "A gdzie masz Selenkę?".
-Przyszedłem pomyśleć.Zawsze tu przychodzę,kiedy mam problem.Ale nie gadajmy o mnie.Co ci się stało?
*P.O.V. Zayn*
-Matt wyjechał.-Ta wiadomość mnie ucieszyła,ale nie chciałm tego pokazywać Sarze.Nie jestem okrutny,nie chcę jej jeszcze bardziej dołować.
-A wiesz co jest najgorsze?-Pokręciłem głową.-Że nie wiem dlaczego tak to przeżywam,bo naprawdę nie jestem w nim zakochana.Jestem zakochana w egoistycznym dupku,który uważa,że wszystko mu wolno.-Jej wypowiedź mnie zaskoczyła.Nie wiedziałem co o tym myśleć.Czy ona mówiła o mnie?-A z resztą,nieważne.-Zeskoczyła z zamku i zaczęła iść w stronę wyjścia z placu zabaw.Zrobiłem to samo.
-Czy chodziło ci o mnie?-Spytałem,chwytając ją za rękę.Odwróciła się w moją stronę.
Zawahała się,po czym powiedziała:
-Nie.
-Ej,nie umiesz kłamać.-Spojrzała na mnie.Miała piękne oczy.Zbliżyłem się do niej i delikatnie pocałowałem,lecz ona pogłębiła pocałunek.Nie powiem,zaskoczyło mnie to,ale teraz byłem pewien,że to we mnie jest zakochana.
-Nie,nie możemy.-Odwróciła się i odeszła.Nie rozumiałem,o co jej chodzi.Pobiegłem za nią.
-O co ci chodzi?
-Och,naprawdę nie domyślasz się?!-Znów stała się dla mnie nieprzyjemna.
-Nie rozumiem cię.Najpierw mnie całujesz,a potem jesteś dla mnie wredna.
-To ty mnie pocałowałeś.
-Ale ty odwzajemniłaś pocałunek.
-I co z tego?!To nic dla mnie nie znaczyło,ty też nic dla mnie nie znaczysz.-Trochę mnie to zabolało,ale wiedziałem,że nie mówi mi prawdy.Podszedłem bliżej,tak,że dzieliło nas kilkanaście milimetrów.
-Kocham cię.-Wyszeptałem jej do ucha,po czym złączyłem nasze usta w pocałunku.
_____________
Heej.Mamy odrągłą rocznicę dwudziestego rozdziału.Jestem dumna,że dotrwaliśmy to tego.Dziękuję!Dzięki za wejścia i komentarze.Smuci mnie tylko to,że nie ma tylu komentarzy co wcześniej.No,ale co zrobisz,nic nie zrobisz.Nie można mieć wszystkiego.Dobra,nie będę przedłużać.Jeszcze raz dzięki i do napisania.Kocham Was :** ;3
piątek, 16 maja 2014
Rozdział 19 ♥
Jadę własnie na lotnisko razem z Jess.Tak bardzo źle się czuję z tym,że nie pożegnałam się z nikim.To był impuls,byłam wściekła na Zayna.Do tego wszytkiego Jessica się do mnie nie odzywa.Świetnie,ale namieszałam.Choć zasłużyłam sobie.Wczoraj kiedy wróciłyśmy do domu trochę się pokłóciłyśmy (czyt.bardzo) o to,co się tam stało i z moim ust padło o jedno słowo za dużo.
Weszłam do mieszkania nadal mega wkurzona.Jak on śmiał.Debil,kretyn,dupek,idiota.Ughh.Nie cierpie go.
Jeszcze bardziej się nakręcałam.I wtedy przyszła Jess.
-Co ty do cholery wyprawiasz?!
-Nie twój zasrany interes!
-Dziewczyno,o co ci kurwa chodzi?!
-Czy mogłabyś się w końcu ode mnie odpierdolić?Nie masz własnego życia.Ja pierdole!
-Ah tak.Okay,już się odpierdalam.I mam życie.Życie,w którym nie ma już miejsca dla ciebie!
-Świetnie!
-Świetnie!
Poszła do swojego pokoju,trzaskając drzwiami,na co odpowiedziałam jej tym samym.
Jestem beznadziejną przyjaciółką.Jak ja mogłam zrobić coś takiego?Jessice.
-Jessie?
Nic.
-Jessie.
Zero odpowiedzi.Siedziała obok mnie,z głową zwróconą ku oknie.
-Przepraszam,tak bardzo przepraszam.Nie chciałam nic takiego powiedzieć.Zachowałam się jak debilka.Jak najgorsza kurwa.Nie zasługuję na ciebie.Nie zasługuję na taką przyjaciółkę jak ty.Władały mną emocje wywołane przez Zayna.-Za dużo mówie.-Nigdy nie chciałm ci nic takiego powiedzieć.Kocham cię,jesteś najcudowniejszą osobą jaką kiedykolwiek spotkałam.Najlepszą przyjaciółką.Proszę przebacz mi,powiedz coś.Cokolwiek.-Ostatnie słowa wypowiedziałam cicho,płacząc.Łzy zaczęły spływać mi po policzkach.
Dziewczyna odwróciła się do mnie,nic nie mówiąc i przytuliła mnie.Tego potrzebowałam.Strasznie się bałam,że ją stracę.Nie przeżyłabym tego.Straty kolejnej przyjaciółki.
-Wybaczysz mi?-Powiedziałam z nutką nadziei w głosie.
-Już nie mogłam bez ciebie wytrzymać.I ja też przepraszam.A tak w ogóle,czym Zayn cię tak zdenerwował?
-Yyy,niczym.
-Ta jasne,a ja jestem wróżką.No powiedz.
Ughh.I znów mój za długi język dał po sobie znać.Uratowało mnie to,że właśnie dojechałyśmy na lotnisko.Szybko wyszłam z taksówki,wyciągnęłam z bagażnika moją walizkę i pognałam w stronę wejścia.Usłyszałam tylko za sobą:
-Wredna małpa.
-Też cię kocham,Jess.
*30 grudnia*
Tak,tego właśnie potrzebowałam.Odpoczynku i spokoju,spotkania z moją ukochaną rodzinką.Jedno tylko mi w tym przeszkadzało.Co noc śnił mi się jeden i ten sam sen.Mianowicie pocałunek z chłopakiem,o którym tak bardzo chcę zapomnieć.Ja przez niego nie umiem normalnie funkcjonować.To jest chore,bo i tak wiem,że nic z tego nie będzie.Jest jeden pozytyw tego snu.Zrozumiałam,że Matt był tylko przykrywką.Chciałam z nim być,by zapomnieć.Zapomnieć o Zaynie.Oddalić się od niego.Chciałam pokochać Matta,by odkochać się w Maliku.To straszne.Jak ja to teraz wytłumaczę Adamsowi.Nie chce go zranić,stracić też chyba nie.Mimo,że go nie kocham jest dla mnie bardzo bliski.Można powiedzieć,że jest moim przyjacielem.Ale się wkopałam.Czy ja zawsze muszę przyciągać kłopoty?
-Louie,bardzo cię przepraszam,nie chciałam,żeby to tak wyszło.Poniosło mnie.Strasznie się wkurzyłam na twojego przygłupiego kolegę.Wybaczysz mi?
Szłam właśnie z moim braciszkiem przez park.Poprosiłam go o spotkanie,by wszystko mu wyjaśnić.Podczas pobytu w Miami bałam się do niego zadzwonić.Bałam się jego reakcji.To niby tylko błachostka.Ktoś mógłby powiedzieć:Nie pożegnała się.I co z tego?To jeszcze nie tragedia.
Ale ja czuję się z tym okropnie.Nie mogę sobie wybaczyć.To w końcu moi najbliźsi.
-Oczywiście,że ci wybaczę.Zapomnijmy o wszystkim.Nie było tematu.Okay?
-Okay.-Powiedziałam,przytulają się do chłopaka.
-Jutro jest Sylwester.Mam nadzieję,że wpadniecie do nas.
-Innej opcji nie ma.-Uśmiechnęłam się do niego promiennie.
***
Weszłam do domu chłopaków.Impreza już się rozkręcała.Bałam się,że spotkam pewną osobę,która nie daje mi spokoju i niestety moje obawy się spełniły i już po 15 minutach wpadłam na niego.Dlaczego ja muszę mieć takiego pecha w życiu?Dlaczeeego?
-Możemy porozmawiać?
-Nie.Nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
I już mnie przy nim nie było.Nie chce z nim gadać,bo jeszcze powiem mu co czuje,a to jest niedopuszczalne.
Podeszłam do Nialla,który właśnie gadał z kimś,kto wyglądał jak Justin Bieber.Normalnie wierna kopia.
-O,hej Sara.To Justin,a to jest Sara,siostra Louisa.
A jednak.
-Hej,miło mi.-Przywitałam się z chłopakiem.
-Cześć,mi również.-Powiedział i uśmiechnął się szarmancko.
Rozmawialiśmy o różnych rzeczach.Sporcie,muzyce,życiu.Fajnie mi się z nim gadało.Od razu znaleźliśmy wspólny język.Niestety nie dane nam było dokończyć,bo podszedł do nas "Pan Mam Dziewczynę,Ale I Tak Cię Pocałuję,Bo Wszystko Mi Wolno".
-Proszę cię porozmawiaj ze mną.Zajmę ci tylko 5 minut.Proszę.
-Ohh,okay.
-Może wyjdziemy jednak na dwór,bo tu jest strasznie głośno?
-Niech ci będzie.
Wyszliśmy na przed dom.Postanowiliśmy się troche przejść.Nie chciałam z nim rozmawiać,byłam na niego zła,ale kiedy już z nim jestem złość ze mnnie uchodzi,jak powietrze przebitego koła.To wcale nie jest zabawne,ja nie wiem co się ze mną dzieje.Ah,nie.Wiem,zakochałam się w tym dupku.
-Powiesz wreszcie,o co ci chodzi?-Powiedziałam niezbyt przyjaźnie.
-Chciałbym cię przeprosić za to co stało się w Wigilię księżniczko.
Czy ja się przesłyszałam,czy on powiedział do mnie księżniczko?Dlaczego on tak miutrudnia gniewanie się na niego?Ughh.
-Nie nazywaj mnie księżniczką.Jasne?Masz już jedną i przypominam ci,że ja ją nie jestem.A jedno przepraszam nie sprawi,że będzie fajnie.Za dużo się stało,daj mi to przemyśleć.
I odeszłam w stronę imprezy...
__________
Pozostawię to wszystko bez komentarza.Jestem okropna,ale to już wiemy.Zacytuje siebie:Jedno przepraszam nie sprawi,że będzie fajnie.Ale i tak chcę to zrobić.Tak więc bardzo przepraszam.Mam nadzieję,że przyjmiecie moje przeprosiny i jednak będzie fajnie.
A,jeszcze jedno.Chciałabym Was zaprosić na mojego nowego bloga: stay-in-my-life-if-you-dare.blogspot.com
Jest to opowiadanie o The Janoskians.Mam nadzieję,że Wam się spodoba,a jeśli nie znacie chłopaków to pooglądajcie ich filmiki na You Tube.Naprawde warto I gorąco polecam.Bardzo będę się cieszyć jeśli wejdziecie I zostawicie po sobie ślad.Jakikolwiek.Kochaaaam i do napisania. :*** ;3
wtorek, 22 kwietnia 2014
Rozdział 18 ♥
Gadałem z Zoe,gdy drzwi się otworzyły i do domu weszli Louis i Jess.Właśnie,gdzie oni się podziewali?
-Hej.-Powiedzieli chórkiem.Coś mi nie grało.Hmmm,tylko co?Haa,wiem oni trzymają się za ręce.
-No no,Louis w końcu się odwarzyłeś.Już nie mogłem wytrzymać twojego ciągłego gadania jaka to Jessica jest wspaniała,jaka piękna,jaka cudna i tym podobne.-Robiłem przy tym różne pozy.
-Przymknij się Styles,bo zacznę mówić,to co opowiadałeś o Zoe.-I wszyscy zaczęli się śmiać,oprócz Zayna.Nie wiem co z nim jest.Od jakiegoś czasu w ogóle się nie śmieje.Chodzi cały czas z zamyślony,smutny,na próbach ciągle się myli,zapomina tekstu.Może ma jakieś kłopoty z Sel.Choć ja tego nie zauważyłem.
*P.O.V. Sara*
-Gratuluje kochani.Zawsze w was wierzyłam.
-Ooo,dzięki.-Powiedziała Jessie,a ja ich przytuliłam.
***
Byłam z Mattem w kuchni,musieliśmy dokroić jeszcze ciasta,bo te żarłoki(czyt.Niall) zjadły wszystko.
-Strasznie się cieszę,że mogę być dzisiaj z tobą.
-Ja też się cieszę.Nie wiem co bym zrobiła,gdybym cię wtedy nie spotkała.-Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.Mimo,że nie mogę zapomnieć o Zaynie,co z resztą bardzo mnie dręczy i denerwuje to w ramionach Matta czuję się bezpiecznie.Odsunęłam się trochę od chłopaka i spojrzałam w jego oczy.Widać w nich było miłość.Tak się cieszę,że go poznałam.Choć trochę mogę zapomnieć o Zaynie.
Chłopak zbliżył swoją twarz do mojej i złożył na mych ustach delikatny,ale wyrazisty pocałunek.
-Nie chcę wam przeszkadzać i kończyć tej ckliwej chwili,ale moglibyście w końcu przynieść to ciasto?-W drzwiach stał zniecierpliwiony Nialler i smutny Malik.Jejku,o co ciągle chodzi temu chłopakowi?
-Umm,już niosę.-Byłam trochę zarzenowana całą sytuacją,bo jak się domyślam,oni stoją tu już dłuższą chwilę.
-Dziękuję!-Odpowiedział mi Irlandczyk.
*P.O.V. Matt*
Przyglądałem się im zza Sary.Dziwiło mnie to,dlaczego Zayn stoi tutaj smutny,a nie siedzi ze swoją dziewczyną i resztą w salonie.Za każdym razem smutny patrzy na Sarę.Trochę mnie to nie pokoi,bo to jest jednoznaczne.Może powinienem z nim pogadać.Tak,to jest dobry pomysł.Sara i Niall poszli do salonu z ciastem.Zayn też się już tam wybierał.
-Zayn!Zaczekaj.Moglibyśmy pogadać?
-Yy,nie mamy o czym.
-A może jednak.
-Czego chcesz?
-Nie udawaj głupka,przecież widzę jak patrzysz tymi smutnymi oczami na MOJĄ DZIEWCZYNĘ!-Nacisnąłem na ostatnie słowa.
-Odjebało ci!Chyba ci się coś pomyliło!
-Nie zbliżaj się do niej,jasne!
-A jeśli nie to co?-Powiedział z pogardą.
-To pożałujesz!-Powiedziałem,a on rzucił się na mnie.
*P.O.V. Sara*
Usłyszałam jakieś krzyki z kuchni.I gdzie są Zayn i Matt.Szybko poszłam do pomieszczenia.To co zobaczyłam było już szczytem wszytkiego.
-Zayn!!Przestańcie!-Podeszłam do nich i ich rozdzieliłam.
-Pojebało cię!-Powiedziałam tuląc się do Matta.
-To nie jest moja wina.On zaczął.
-Wiesz co,jesteś śmieszny.Zachowujesz się jak dziecko!Wyjdź stąd!
-Nie rozkaz...
-Wyjdź!
Nagle wszyscy pojawili się w kuchni,a Malik rozzłoszczony wyszedł z pomieszczenia.
Nie przejełam się nim i resztą.
-Matt nic ci nie jest?
-Nie,ale ja już pójdę.
-Okey.-Podeszłam z nim do drzwi frontowych.
-Kocham cię i będę strasznie tęsknił przez te kilka dni.
-Tak,ja też.-Pocałowałam chłopaka i mocno przytuliłam.
***
Szłam do łazienki.Musiałam przemyć twarz.Nagle wpadłam na kogoś.Tym kimś był nikt inny,tylko Zayn.
-Sara,możemy porozmawiać?
-Nie nie możemy.To co zrobiłeś przeszło wszelkie granice.Nie wiem jak mogłam się tak wobec ciebie pomylić!
-Co?
-Nic,jeśli nie usłyszałeś to już twoja sprawa.-Chciałam odejść od niego jak najdalej się da.
-Zaczekaj.-Chwycił mnie za ramię.Patrzył na mnie tymi swoimi cudnymi oczkami.Cała złość mi przeszła,zapomniałam o wszytskim.Teraz liczył się tylko ON.
Zbliżył się do mojej twarzy na niebezpieczną odległość,ale ja nie protestowałam.Rozum mówił:nie możesz,masz chłopaka,uciekaj,ale serce podpowiadało,że mam zostać,że to jego kocham.Posłuchałam serca.Po chwili chłopak złączył nasze usta.Delikatny pocałunek przerodził się w bardziej namiętny,zachłanniejszy.Nagle się opamiętałam.Oderwałam się od Zayna i szybko zbiegłam po schodach.
Wyszłam z domu jak najszybciej się dało,trzaskając przy tym drzwiami.
__________
Uff,napisałam to.Przepraszam,że po tak długiej przerwie,ale tutaj nie miałam pomysłu,a dziś mnie troche natchnęło.Mi osobiście się nawet podoba,ale opinię pozostawiam Wam.Dziękuję. xxx
piątek, 3 stycznia 2014
Heejoo.!! :**
Powracam ze starym opowiadaniem.
Co sobotę będą się pojawiały tutaj rozdziały,a w każdą niedzielę na http://life-is-heavy-but-dont-lose-hope.blogspot.com/ .
(Chyba,że mi coś wypadnie,ale o tym poinformuję :))
Zabraszam bardzo serdecznie.<3