*P.O.V. Harry*
Gadałem z Zoe,gdy drzwi się otworzyły i do domu weszli Louis i Jess.Właśnie,gdzie oni się podziewali?
-Hej.-Powiedzieli chórkiem.Coś mi nie grało.Hmmm,tylko co?Haa,wiem oni trzymają się za ręce.
-No no,Louis w końcu się odwarzyłeś.Już nie mogłem wytrzymać twojego ciągłego gadania jaka to Jessica jest wspaniała,jaka piękna,jaka cudna i tym podobne.-Robiłem przy tym różne pozy.
-Przymknij się Styles,bo zacznę mówić,to co opowiadałeś o Zoe.-I wszyscy zaczęli się śmiać,oprócz Zayna.Nie wiem co z nim jest.Od jakiegoś czasu w ogóle się nie śmieje.Chodzi cały czas z zamyślony,smutny,na próbach ciągle się myli,zapomina tekstu.Może ma jakieś kłopoty z Sel.Choć ja tego nie zauważyłem.
*P.O.V. Sara*
-Gratuluje kochani.Zawsze w was wierzyłam.
-Ooo,dzięki.-Powiedziała Jessie,a ja ich przytuliłam.
***
Byłam z Mattem w kuchni,musieliśmy dokroić jeszcze ciasta,bo te żarłoki(czyt.Niall) zjadły wszystko.
-Strasznie się cieszę,że mogę być dzisiaj z tobą.
-Ja też się cieszę.Nie wiem co bym zrobiła,gdybym cię wtedy nie spotkała.-Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.Mimo,że nie mogę zapomnieć o Zaynie,co z resztą bardzo mnie dręczy i denerwuje to w ramionach Matta czuję się bezpiecznie.Odsunęłam się trochę od chłopaka i spojrzałam w jego oczy.Widać w nich było miłość.Tak się cieszę,że go poznałam.Choć trochę mogę zapomnieć o Zaynie.
Chłopak zbliżył swoją twarz do mojej i złożył na mych ustach delikatny,ale wyrazisty pocałunek.
-Nie chcę wam przeszkadzać i kończyć tej ckliwej chwili,ale moglibyście w końcu przynieść to ciasto?-W drzwiach stał zniecierpliwiony Nialler i smutny Malik.Jejku,o co ciągle chodzi temu chłopakowi?
-Umm,już niosę.-Byłam trochę zarzenowana całą sytuacją,bo jak się domyślam,oni stoją tu już dłuższą chwilę.
-Dziękuję!-Odpowiedział mi Irlandczyk.
*P.O.V. Matt*
Przyglądałem się im zza Sary.Dziwiło mnie to,dlaczego Zayn stoi tutaj smutny,a nie siedzi ze swoją dziewczyną i resztą w salonie.Za każdym razem smutny patrzy na Sarę.Trochę mnie to nie pokoi,bo to jest jednoznaczne.Może powinienem z nim pogadać.Tak,to jest dobry pomysł.Sara i Niall poszli do salonu z ciastem.Zayn też się już tam wybierał.
-Zayn!Zaczekaj.Moglibyśmy pogadać?
-Yy,nie mamy o czym.
-A może jednak.
-Czego chcesz?
-Nie udawaj głupka,przecież widzę jak patrzysz tymi smutnymi oczami na MOJĄ DZIEWCZYNĘ!-Nacisnąłem na ostatnie słowa.
-Odjebało ci!Chyba ci się coś pomyliło!
-Nie zbliżaj się do niej,jasne!
-A jeśli nie to co?-Powiedział z pogardą.
-To pożałujesz!-Powiedziałem,a on rzucił się na mnie.
*P.O.V. Sara*
Usłyszałam jakieś krzyki z kuchni.I gdzie są Zayn i Matt.Szybko poszłam do pomieszczenia.To co zobaczyłam było już szczytem wszytkiego.
-Zayn!!Przestańcie!-Podeszłam do nich i ich rozdzieliłam.
-Pojebało cię!-Powiedziałam tuląc się do Matta.
-To nie jest moja wina.On zaczął.
-Wiesz co,jesteś śmieszny.Zachowujesz się jak dziecko!Wyjdź stąd!
-Nie rozkaz...
-Wyjdź!
Nagle wszyscy pojawili się w kuchni,a Malik rozzłoszczony wyszedł z pomieszczenia.
Nie przejełam się nim i resztą.
-Matt nic ci nie jest?
-Nie,ale ja już pójdę.
-Okey.-Podeszłam z nim do drzwi frontowych.
-Kocham cię i będę strasznie tęsknił przez te kilka dni.
-Tak,ja też.-Pocałowałam chłopaka i mocno przytuliłam.
***
Szłam do łazienki.Musiałam przemyć twarz.Nagle wpadłam na kogoś.Tym kimś był nikt inny,tylko Zayn.
-Sara,możemy porozmawiać?
-Nie nie możemy.To co zrobiłeś przeszło wszelkie granice.Nie wiem jak mogłam się tak wobec ciebie pomylić!
-Co?
-Nic,jeśli nie usłyszałeś to już twoja sprawa.-Chciałam odejść od niego jak najdalej się da.
-Zaczekaj.-Chwycił mnie za ramię.Patrzył na mnie tymi swoimi cudnymi oczkami.Cała złość mi przeszła,zapomniałam o wszytskim.Teraz liczył się tylko ON.
Zbliżył się do mojej twarzy na niebezpieczną odległość,ale ja nie protestowałam.Rozum mówił:nie możesz,masz chłopaka,uciekaj,ale serce podpowiadało,że mam zostać,że to jego kocham.Posłuchałam serca.Po chwili chłopak złączył nasze usta.Delikatny pocałunek przerodził się w bardziej namiętny,zachłanniejszy.Nagle się opamiętałam.Oderwałam się od Zayna i szybko zbiegłam po schodach.
Wyszłam z domu jak najszybciej się dało,trzaskając przy tym drzwiami.
__________
Uff,napisałam to.Przepraszam,że po tak długiej przerwie,ale tutaj nie miałam pomysłu,a dziś mnie troche natchnęło.Mi osobiście się nawet podoba,ale opinię pozostawiam Wam.Dziękuję. xxx
wtorek, 22 kwietnia 2014
piątek, 3 stycznia 2014
Heejoo.!! :**
Hej.!!
Powracam ze starym opowiadaniem.
Co sobotę będą się pojawiały tutaj rozdziały,a w każdą niedzielę na http://life-is-heavy-but-dont-lose-hope.blogspot.com/ .
(Chyba,że mi coś wypadnie,ale o tym poinformuję :))
Zabraszam bardzo serdecznie.<3
Powracam ze starym opowiadaniem.
Co sobotę będą się pojawiały tutaj rozdziały,a w każdą niedzielę na http://life-is-heavy-but-dont-lose-hope.blogspot.com/ .
(Chyba,że mi coś wypadnie,ale o tym poinformuję :))
Zabraszam bardzo serdecznie.<3
piątek, 27 grudnia 2013
Rozdział 17 ♥
Dziś 24 grudnia-Wigilia i urodziny Lou.Właśnie z dziewczynami pakujemy prezenty.Tak bardzo się cieszę.To będzie nasza pierwsza wspólna Wigilia,a po niej wszyscy będziemy jechać do swoich rodzin.
***
Kończyliśmy wszystko przygotowywać i nagle rozległ się dzwonek do drzwi.Chciałam pójść otworzyć,ale Zayn mnie wyprzedził.
*P.O.V. Zayn*
Poszedłem otworzyć i w drzwiach zobaczyłem jakiegoś chłopaka.
-Cześć,a ty do kogo?
-Cześć,Sara mnie zaprosiła.Zawołasz ją?
-Taa,Saraaa!
-Co chcesz?-Weszła taka idealna,nawet nie zwróciłem uwagi w jaki sposób wypowiedziała te słowa.
-O,heej kochanie,cieszę się,że jednak przyszedłeś.-Pocałowała go na przywitanie.Nie wiedziałem,że ma chłopaka.To co teraz czułem było nie do opisania.Czułem smutek,żal,złość i niewiadomo co jeszcze.
-Przepraszam zapomniałam wam powiedzieć,że zaprosiłam Matta.Opowiadałam wam o nim.
-A tak,to ten przystojniak z restauracji.-Powiedziała Jess i puściła oczko do Sary.
-To jest Zayn.Chodź przedstawię ci resztę.
Poszli sobie,a ja nadal stałem jak wryty przy drzwiach.
***
*P.O.V. Louis*
Chciałem dziś spytać Jessicy czy zechciałaby zostać moją dziewczyną,ale strasznie się bałem.Miałem już wszystko zaplanowane.Po kolacji chciałem ją zabrać na spacer I wtedy dać jej prezent ode mnie i spytać się o to.
Po kolacji rozpakowywaliśmy prezenty.Tak,to ten moment.Wziąłem Jess z rękę i poprowadziłem do drzwi.
-Co ty robisz?
-Zabieram cię na spacer.
-Aaa,ok to nie protestuję.
Szliśmy ścieżką w parku.Było tak pięknie.Śnieg mienił się kolorami kolorowych lampek.Cudowny moment.
-Tooo po co wyrwałeś mnie z cieplutkiego domku?-Poweidziała i stanęła przede mną twarzą w twarz.Chwyciłem jej dłonie.Były takie delikatne,jakby z porcelany.
-Przez te kilka miesięcy,bardzo się do siebie zbliżyliśmy.Staliśmy się przyjaciółmi,ale ja w pewnym momencie zrozumiałem,że chcę czegoś więcej niż przyjaźni,że czuję coś do ciebie,ale to nie jest zwykłe zauroczenie,to coś poważniejszego.I wyrwałem cię z cieplutkiego domku,by spytać się ciebie,czy zechciałabyś mnie uszczęśliwić I zostać moją dziewczyną?
-Czekałam,aż to powiesz od kiedy pierwszy raz cię spotkałam.-Powiedziała i uśmiechnęła się.Podniosłem ją i ze szczęścia zacząłem obracać wokół własnej osi.
-Hahaha.Lou wariacie kręci mi się już w głowie.
Odstawiłem ją na ziemię i pocałowałem namiętniej jak tylko potrafiłem.
____________
Wiem,że mnie nienawidzicie za to,że tak długo nic się tu nie pojawiło,ale ogarnął mnie niesamowity leń I wiem,że to nie jest za dobra wymówka.Bardzo przepraszam za to,że tyle musieliście czekać,a teraz dodaje tu takie coś xde
Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieję,że wiecej tych słów nie będę musiała tutaj pisać.
Do napisania ^^
***
Kończyliśmy wszystko przygotowywać i nagle rozległ się dzwonek do drzwi.Chciałam pójść otworzyć,ale Zayn mnie wyprzedził.
*P.O.V. Zayn*
Poszedłem otworzyć i w drzwiach zobaczyłem jakiegoś chłopaka.
-Cześć,a ty do kogo?
-Cześć,Sara mnie zaprosiła.Zawołasz ją?
-Taa,Saraaa!
-Co chcesz?-Weszła taka idealna,nawet nie zwróciłem uwagi w jaki sposób wypowiedziała te słowa.
-O,heej kochanie,cieszę się,że jednak przyszedłeś.-Pocałowała go na przywitanie.Nie wiedziałem,że ma chłopaka.To co teraz czułem było nie do opisania.Czułem smutek,żal,złość i niewiadomo co jeszcze.
-Przepraszam zapomniałam wam powiedzieć,że zaprosiłam Matta.Opowiadałam wam o nim.
-A tak,to ten przystojniak z restauracji.-Powiedziała Jess i puściła oczko do Sary.
-To jest Zayn.Chodź przedstawię ci resztę.
Poszli sobie,a ja nadal stałem jak wryty przy drzwiach.
***
*P.O.V. Louis*
Chciałem dziś spytać Jessicy czy zechciałaby zostać moją dziewczyną,ale strasznie się bałem.Miałem już wszystko zaplanowane.Po kolacji chciałem ją zabrać na spacer I wtedy dać jej prezent ode mnie i spytać się o to.
Po kolacji rozpakowywaliśmy prezenty.Tak,to ten moment.Wziąłem Jess z rękę i poprowadziłem do drzwi.
-Co ty robisz?
-Zabieram cię na spacer.
-Aaa,ok to nie protestuję.
Szliśmy ścieżką w parku.Było tak pięknie.Śnieg mienił się kolorami kolorowych lampek.Cudowny moment.
-Tooo po co wyrwałeś mnie z cieplutkiego domku?-Poweidziała i stanęła przede mną twarzą w twarz.Chwyciłem jej dłonie.Były takie delikatne,jakby z porcelany.
-Przez te kilka miesięcy,bardzo się do siebie zbliżyliśmy.Staliśmy się przyjaciółmi,ale ja w pewnym momencie zrozumiałem,że chcę czegoś więcej niż przyjaźni,że czuję coś do ciebie,ale to nie jest zwykłe zauroczenie,to coś poważniejszego.I wyrwałem cię z cieplutkiego domku,by spytać się ciebie,czy zechciałabyś mnie uszczęśliwić I zostać moją dziewczyną?
-Czekałam,aż to powiesz od kiedy pierwszy raz cię spotkałam.-Powiedziała i uśmiechnęła się.Podniosłem ją i ze szczęścia zacząłem obracać wokół własnej osi.
-Hahaha.Lou wariacie kręci mi się już w głowie.
Odstawiłem ją na ziemię i pocałowałem namiętniej jak tylko potrafiłem.
____________
Wiem,że mnie nienawidzicie za to,że tak długo nic się tu nie pojawiło,ale ogarnął mnie niesamowity leń I wiem,że to nie jest za dobra wymówka.Bardzo przepraszam za to,że tyle musieliście czekać,a teraz dodaje tu takie coś xde
Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieję,że wiecej tych słów nie będę musiała tutaj pisać.
Do napisania ^^
czwartek, 26 grudnia 2013
Rozdział 16 ♥
Spotkałam się z Mattem dwa razy.On jest cudny,ale mimo to nadal myślę o Zaynie.Ale on jest z Seleną,a ja też chcę być szczęśliwa i jak każdy mam do tego pełne prawo.Zakochałam się w Macie,ale Zayn nadal jest w moim sercu i najgorsze jest to,że nie chce z niego wyjść.'Ale jest Matt!'.Powtarzałam w myślach.One jest przecudny i na tym muszę się skupić.
Dziś też byłam z nim umówiona.Właśnie się przygotowuje.Muszę jeszcze wybrać buty.Jess mi w tym nie pomoże,bo się wybra z Lou na spacer.Oboje do siebie coś czują,ale żaden nie zrobi pierwszego kroku,tylko umawiają się tak jakby na randkę,ale tylko jako przyjaciele.Irytujące.
Wybrałam czarne szpilki.Choć jest już grudzień i zbliżają się święta jest ciepło.
Ktoś zadzwonił do drzwi,więc poszłam otworzyć.W drzwich zobaczyłam faceta ok.27 lat z bukietem ròżowych ròż.Kocham ròże.
-Pani...Sara Parker.
-Tak.
Podał mi wielgachny bukiet.
-Proszę tu podpisać.-Wskazał na dolny prawy ròg kartki.-Dziękuje,dowidzenia.
-Dowidzenia.
Zamknęłam drzwi i zaczęłam szukać w bukiecie karteczki.
-Jest.
'Na zewnątrz czeka na ciebie taxi.Zawiezie cię do mnie...no prawie. Matt <3'
Co on wymyślił.Uśmiechnęłam się do siebie.Jeszcze raz powąchałam kwiaty,odstawiłam je do wazonu,ubrałam płaszczyk i zbiegłam na podwórko.Faktycznie czekała tam jedna taksówka.
Otworzyłam drzwi auta,a kierowca zapytał:
-Panna Parker?
-Tak.
-To proszę wsiadać.
Kiedy wysiadałam starszy pan podał mi kolejny liścik.
'Fontanna wskazówką do szczęścia. Matt :*'
"Serio?!Nie mógł wymyślić czegoś innego?"
Szybkim krokiem poszłam do parku,gdzie znajdowała się fontanna.Na samym czubku przyklejona była karteczka z napisem Sara.
"Matt jak cię zobaczę,zabiję na miejscu."
Musiałam stanąć na palcach,by dosięgnąć.Prawie wpadłam do wody,ale zdążyłam wziąć liścik,w którym było napisane,że muszę iść na plac Trafalgar Square.Na szczęście nie jest to daleko.Ale i tak go uduszę.
Doszłam,a to co tam zobaczyłam zaparło mi dech w piersiach.Wielki napis 'I Love You' ułożony z płatków róż,a obok stojący Matt z gitarą.Zaczął grać i śpiewać piosenkę Celine Dion-My Heart Will Go On.Jaki on ma piękny głos.Popłakałam się,ze szczęścia oczywiście.Chłopak przestał grać,podszedł do mnie i przytulił.
-To było piękne.Nie mogę uwierzyć,że to wszystko tylko dla mnie.-Wyszeptałam.
-Dla nikogo innego bym tego nie zrobił.Kocham cię.-Odparł,a ja go pocałowałam.-Chciałabyś zostać oficjalnie moją dziewczyną?
-A jak sądzisz?-I jeszcze raz wpiłam mu się w usta.Ten pocałunek mógłby trwać wiecznie.Nic mnie teraz nie obchodziło.No prawie nic,bo myślałam jeszcze o jednej osobie.Ciekawe jak zareaguje?
________
Hej,ct?Nie dodałam wczoraj,bo nie chiałam pisać na siłę.Następny może jutro.Do napisania i dziękuje za wszystko. <3
Dziś też byłam z nim umówiona.Właśnie się przygotowuje.Muszę jeszcze wybrać buty.Jess mi w tym nie pomoże,bo się wybra z Lou na spacer.Oboje do siebie coś czują,ale żaden nie zrobi pierwszego kroku,tylko umawiają się tak jakby na randkę,ale tylko jako przyjaciele.Irytujące.
Wybrałam czarne szpilki.Choć jest już grudzień i zbliżają się święta jest ciepło.
Ktoś zadzwonił do drzwi,więc poszłam otworzyć.W drzwich zobaczyłam faceta ok.27 lat z bukietem ròżowych ròż.Kocham ròże.
-Pani...Sara Parker.
-Tak.
Podał mi wielgachny bukiet.
-Proszę tu podpisać.-Wskazał na dolny prawy ròg kartki.-Dziękuje,dowidzenia.
-Dowidzenia.
Zamknęłam drzwi i zaczęłam szukać w bukiecie karteczki.
-Jest.
'Na zewnątrz czeka na ciebie taxi.Zawiezie cię do mnie...no prawie. Matt <3'
Co on wymyślił.Uśmiechnęłam się do siebie.Jeszcze raz powąchałam kwiaty,odstawiłam je do wazonu,ubrałam płaszczyk i zbiegłam na podwórko.Faktycznie czekała tam jedna taksówka.
Otworzyłam drzwi auta,a kierowca zapytał:
-Panna Parker?
-Tak.
-To proszę wsiadać.
Kiedy wysiadałam starszy pan podał mi kolejny liścik.
'Fontanna wskazówką do szczęścia. Matt :*'
"Serio?!Nie mógł wymyślić czegoś innego?"
Szybkim krokiem poszłam do parku,gdzie znajdowała się fontanna.Na samym czubku przyklejona była karteczka z napisem Sara.
"Matt jak cię zobaczę,zabiję na miejscu."
Musiałam stanąć na palcach,by dosięgnąć.Prawie wpadłam do wody,ale zdążyłam wziąć liścik,w którym było napisane,że muszę iść na plac Trafalgar Square.Na szczęście nie jest to daleko.Ale i tak go uduszę.
Doszłam,a to co tam zobaczyłam zaparło mi dech w piersiach.Wielki napis 'I Love You' ułożony z płatków róż,a obok stojący Matt z gitarą.Zaczął grać i śpiewać piosenkę Celine Dion-My Heart Will Go On.Jaki on ma piękny głos.Popłakałam się,ze szczęścia oczywiście.Chłopak przestał grać,podszedł do mnie i przytulił.
-To było piękne.Nie mogę uwierzyć,że to wszystko tylko dla mnie.-Wyszeptałam.
-Dla nikogo innego bym tego nie zrobił.Kocham cię.-Odparł,a ja go pocałowałam.-Chciałabyś zostać oficjalnie moją dziewczyną?
-A jak sądzisz?-I jeszcze raz wpiłam mu się w usta.Ten pocałunek mógłby trwać wiecznie.Nic mnie teraz nie obchodziło.No prawie nic,bo myślałam jeszcze o jednej osobie.Ciekawe jak zareaguje?
________
Hej,ct?Nie dodałam wczoraj,bo nie chiałam pisać na siłę.Następny może jutro.Do napisania i dziękuje za wszystko. <3
środa, 25 grudnia 2013
Rozdział 15 ♥
-Co ja mam ubrać?!
-Nie panikuj,zaraz coś wymyślimy.
Usiadłam zrezygnowana na łóżku.
-Jesteś moją nadzieją.Pozwalam ci działać.
-Hahaha.
***
-Wyglądasz bosko.Jak cie Matt zobaczy to zaniemówi.
Zadzwonił dzwonek.Jess poszła otworzyć,a ja jeszcze raz przeglądnęłam się w lustrze.
*P.O.V. Jessica*
-Sara już wyszła?
-Nie,jeszcze nie.
-Muszę ją zatrzymać.Nie może iść na tą randkę.
-Dlaczego nie?!
-Bo ona jest za młoda i jest moją siostrą.
-Louis przestań zachowujesz się przewrażliwiony ojciec.
-Wcale nie.Nie che,żeby coś jej się stało.Jest moją jedyną siostrzyczką.
-Lou ona jest odpowiedzialna.Poradzi sobie.Nie martw się,a ten chłopak nie jest zły.
-A skąd ty wiesz,że nie jest zły?
-Bo cię wyręczyłam i sprawdziłam to.Też się o nią boję.
-Dzięki.Kochaam c...Kocham bardzo Sarę i nie chciałbym,by jej się coś stało.
-Taa,wiem.-Powiedziałam i przytuliłam chłopaka.Tak słodko wyglądał kiedy się martwił.
-O,hej Louis.-Przywitała się buziakiem w policzek.-Ja już będę lecieć,bo się spóźnie.
-Okay misiaku.Miłej zabawy.-Rzuciłam na pożegnanie.
-Co porobimy?-Spytał Boo Bear.
Jeeej,czyli jednak zostaje.
-Możemy pooglądać jakiś film.Ostatnio wypożyczyłam jakieś komedie,ale nie zdążyłyśmy obejrzeć.
*P.O.V. Sara*
Przyszłam do kina i zauważyłam Matta siedzącego na kanapie i czekającego.
-Hej,długo czekasz?
-Nie,byłem troche wcześniej,żeby kupić bilety,pop corn i picie.
-Ok.To co wchodzimy?
-Nom możemy.
-Jaki film wybrałeś?
-Hobbit:Pustkowie Smauga.
-Ooo,kocham książkę i pierwszą część filmu.
-Ja tak samo.W ogóle lubie takie książki i filmy.
-Ja też.Uwielbiam.
***
-Film był super.To co,teraz idziemy na pizze,a potem odprowadzę cię do domu?
-Jestem za.
Powiedziałam,a on objął mnoe ramieniem.Wow szybki jest,ale mi to nie przeszkadza.Normalnie tak nie robie,ale to 'miłość od pierwszego wejrzenia'.Haha,w co ja wierzę!Ale mi się to podoba.W końcu ktoś odwzajemnia moje uczucia.Bo chyba odwzajemnia.
-Zapłace za siebie.
-Nie,to ja cię zaprosiłem,więc ja płacę.
-Oj no weź.Nie kłóć się ze mną.
-To ty się ze mna nie kłóć.Ja płacę i koniec kropka.
-No okay.
Matt zapłacił i wyszliśmy z pizzeri.Tym razem chłopak splątał nasze palce.Jaki on jest słoodki.
-To czym się interesujesz?-Zapytał.
-Muzyką i sportem.Kocham biegać.
-Wow.Znów coś nas łączy.Biegam od 5 roku życia.
-Ja od 6.
-A w jakiej muzyce się gustujesz?
-Rap i raegge moim życiem,ale od jakiegoś czasu polubiłam pop.Mój brat jest muzykiem/piosenkarzem i dlatego polubiłam ten rodzaj muzyki.
-Ja kocham raegge.
-No i kolejna rzecz.
Roześmialiśmy się.
Doszliśmy do mieszkania.
-Musimy to koniecznie powtórzyć.-Powiedział Matt.
-Tak,było idealnie.
-Nie,nie było.-Posmutniałam.Wydawało mi się,że było super.-Teraz będzie idealnie.-Powiedział,ujął moją twarz w dłoniach i delikatnie pocałował,a potem pogłębił pocałunek.
Czułam się jak w niebie.Było perfekcyjnie.Nigdy się tak nie czułam.
-I jak,idealnie?-Zapytał.
-Idealnie.-Powiedziałam cicho,przytuliłam go na pożegnanie i weszłam do klatki.
-Zadzwonie.!
-Okay.!
_______
Noo hej.Sorki,że wczoraj rozdział się nie pojawił,a dziś jest tak późno,ale nie miałam czasu.Byłam na kolędowaniu i na spotkaniach rodzinnych.Jutro nwm czy będzie,ale się postaram ^^
-Nie panikuj,zaraz coś wymyślimy.
Usiadłam zrezygnowana na łóżku.
-Jesteś moją nadzieją.Pozwalam ci działać.
-Hahaha.
***
-Wyglądasz bosko.Jak cie Matt zobaczy to zaniemówi.
Zadzwonił dzwonek.Jess poszła otworzyć,a ja jeszcze raz przeglądnęłam się w lustrze.
*P.O.V. Jessica*
-Sara już wyszła?
-Nie,jeszcze nie.
-Muszę ją zatrzymać.Nie może iść na tą randkę.
-Dlaczego nie?!
-Bo ona jest za młoda i jest moją siostrą.
-Louis przestań zachowujesz się przewrażliwiony ojciec.
-Wcale nie.Nie che,żeby coś jej się stało.Jest moją jedyną siostrzyczką.
-Lou ona jest odpowiedzialna.Poradzi sobie.Nie martw się,a ten chłopak nie jest zły.
-A skąd ty wiesz,że nie jest zły?
-Bo cię wyręczyłam i sprawdziłam to.Też się o nią boję.
-Dzięki.Kochaam c...Kocham bardzo Sarę i nie chciałbym,by jej się coś stało.
-Taa,wiem.-Powiedziałam i przytuliłam chłopaka.Tak słodko wyglądał kiedy się martwił.
-O,hej Louis.-Przywitała się buziakiem w policzek.-Ja już będę lecieć,bo się spóźnie.
-Okay misiaku.Miłej zabawy.-Rzuciłam na pożegnanie.
-Co porobimy?-Spytał Boo Bear.
Jeeej,czyli jednak zostaje.
-Możemy pooglądać jakiś film.Ostatnio wypożyczyłam jakieś komedie,ale nie zdążyłyśmy obejrzeć.
*P.O.V. Sara*
Przyszłam do kina i zauważyłam Matta siedzącego na kanapie i czekającego.
-Hej,długo czekasz?
-Nie,byłem troche wcześniej,żeby kupić bilety,pop corn i picie.
-Ok.To co wchodzimy?
-Nom możemy.
-Jaki film wybrałeś?
-Hobbit:Pustkowie Smauga.
-Ooo,kocham książkę i pierwszą część filmu.
-Ja tak samo.W ogóle lubie takie książki i filmy.
-Ja też.Uwielbiam.
***
-Film był super.To co,teraz idziemy na pizze,a potem odprowadzę cię do domu?
-Jestem za.
Powiedziałam,a on objął mnoe ramieniem.Wow szybki jest,ale mi to nie przeszkadza.Normalnie tak nie robie,ale to 'miłość od pierwszego wejrzenia'.Haha,w co ja wierzę!Ale mi się to podoba.W końcu ktoś odwzajemnia moje uczucia.Bo chyba odwzajemnia.
-Zapłace za siebie.
-Nie,to ja cię zaprosiłem,więc ja płacę.
-Oj no weź.Nie kłóć się ze mną.
-To ty się ze mna nie kłóć.Ja płacę i koniec kropka.
-No okay.
Matt zapłacił i wyszliśmy z pizzeri.Tym razem chłopak splątał nasze palce.Jaki on jest słoodki.
-To czym się interesujesz?-Zapytał.
-Muzyką i sportem.Kocham biegać.
-Wow.Znów coś nas łączy.Biegam od 5 roku życia.
-Ja od 6.
-A w jakiej muzyce się gustujesz?
-Rap i raegge moim życiem,ale od jakiegoś czasu polubiłam pop.Mój brat jest muzykiem/piosenkarzem i dlatego polubiłam ten rodzaj muzyki.
-Ja kocham raegge.
-No i kolejna rzecz.
Roześmialiśmy się.
Doszliśmy do mieszkania.
-Musimy to koniecznie powtórzyć.-Powiedział Matt.
-Tak,było idealnie.
-Nie,nie było.-Posmutniałam.Wydawało mi się,że było super.-Teraz będzie idealnie.-Powiedział,ujął moją twarz w dłoniach i delikatnie pocałował,a potem pogłębił pocałunek.
Czułam się jak w niebie.Było perfekcyjnie.Nigdy się tak nie czułam.
-I jak,idealnie?-Zapytał.
-Idealnie.-Powiedziałam cicho,przytuliłam go na pożegnanie i weszłam do klatki.
-Zadzwonie.!
-Okay.!
_______
Noo hej.Sorki,że wczoraj rozdział się nie pojawił,a dziś jest tak późno,ale nie miałam czasu.Byłam na kolędowaniu i na spotkaniach rodzinnych.Jutro nwm czy będzie,ale się postaram ^^
poniedziałek, 23 grudnia 2013
Wesołych.!! :*
Heej,Kochani(e)!!Z okazji Świąt Bożego Narodzenia chciałabym Wam życzyć szczęścia,zdrowia,fajnej drugiej połówki,prawdziwych przyjaciół,by nie okazali się fałszywi,wielu prezentów,choć nie o to chodzi,uśmiechu na twarzach,by te Święta były spokojne,radosne i żeby były czasem zapomnienia o wszelkich zmartwieniach.No i czego tam sobie życzycie!!Bardzo Wam dziękuje,że jesteście i bardzo Was KOCHAM! :* ;3 <3 ^^
Rozdział 14 ♥
Rozdział ten dedykuje Ewelinie.Dzięki :**
__________
-Co podać?-Powiedział chłopak i uśmiechnął się.Z tego co odczytałam z jego plakietki na imię miał Matt.
-Cztery sałatki greckie i do tego cztery soki jabłkowe.-Odezwała się Zoe.
-Już się robi.
-Wow,dziewczyno,ale tobą grzmotnęło.
Otrząsnęłam się.
-Co?
-Miłość od pierwszego wejrzenia.Jakie to romantyczne!-Krzyknęła Jess i wszyscy się na nią spojrzeli.
-Ciszej bądź,bo wezmą cię za wariatkę,która uciekła ze szpitala.A czerwone włosy nie pomogą ci w przekonywaniu ich,że jest inaczej.
-Hahaha,bardzo śmieszne.-Powiedziała lekko oburzona.Przytuliłam ją.
Zjadłyśmy,zapłaciłyśmy i chciałyśmy już wyjść kiedy ten kelner mnie zatrzymał.
-Hej,miałabyś ochotę w następną sobotę pójść ze mną do kina?A tak w ogóle jestem Matt.
-Jestem Sara.-Promiennie się uśmiechnęłam.-Chętnie z tobą pójdę.Daj telefon to zapiszę ci mój numer.
Podał mi telefon,a ja wpisałam do kontaktów mój numer.
-To do zobaczenia.
-Pa.
-I co chciał?-Spytała Zoe.
-Umówić się do kina.
-I zgodziłaś się?
-Taaak.
Zaczęłyśmy skakać i piszczeć jak głupie.
-To supeeer.
***
Będąc już w domu zaczęłyśmy gadać z Jess o fryzurach i postanowiłyśmy pójść w poniedziałek po szkole do fryzjera.Chciałam zaszaleć i totalnie zmienić moje włosy np.ściąć je,ale postanowiłam je tylko przefarbować.Jessie też.
*Poniedziałek*
Na lekcjach niemiłosiernie mi się dłużyło i nudziło.Miałam zaledwie dwa WF-y,chemie,historię i matmę,ale i tak było nudno.Pani Smith (Nauczycielka chemii) oddawała sprawdziany i dostałam 5-.Ucieszyłam się,bo to podnosi mi średnią,dostanę na koniec semestru 5 i będę mieć średnią 5.3.Yeeeaaah!
***
-Wyglądamy genialnie.-Ucieszyła się Jessica.
-Taak,na maxa.Idziemy do chłopaków?
-Okay.Ciekawe jak zareagują.
Zapukałam i otworzył Zayn.Otworzył buzię tak,że miał ją prawie przy ziemi.
-Zamknij buzie,bo ci muchy wlecą.
Weszłyśmy do środka i wsyscy zaczęli się zachwycać.
-Tooo,co robimy?-Spytałam.
-Chodźmy do Nandos.-Krzyknął Niall.
-No to Nandos!.-Zawtórował mu Louis i wskazał na drzwi.
Postanowiliśmy się przejść.Jess z Lou szli(czyt. Biegli) z przodu.
*P.O.V. Jessica*
-Nasz malutki misiaczek ma w sobotę randkę.
-Nie gadaj!Z kim?!
-Takim prze słodkim i milusim kelnerem z...Nandos!
-A gdzie idą?
-Do kina.
-O nie!Pewnie zabierze ją na jakieś romansidło i będą się całować.Nie mogę do tego dopuścić,to moja młodsza siostrzyczka!
-Ja nic nie odpowiedziałam,tylko zaśmiałam się pod nosem,bo Lou zaczął panikować.
_______
Heeeej,jeszcze raz Wesołych Świąt.Następny jutro. ^^
Najlepszego Lou!! <3
__________
-Co podać?-Powiedział chłopak i uśmiechnął się.Z tego co odczytałam z jego plakietki na imię miał Matt.
-Cztery sałatki greckie i do tego cztery soki jabłkowe.-Odezwała się Zoe.
-Już się robi.
-Wow,dziewczyno,ale tobą grzmotnęło.
Otrząsnęłam się.
-Co?
-Miłość od pierwszego wejrzenia.Jakie to romantyczne!-Krzyknęła Jess i wszyscy się na nią spojrzeli.
-Ciszej bądź,bo wezmą cię za wariatkę,która uciekła ze szpitala.A czerwone włosy nie pomogą ci w przekonywaniu ich,że jest inaczej.
-Hahaha,bardzo śmieszne.-Powiedziała lekko oburzona.Przytuliłam ją.
Zjadłyśmy,zapłaciłyśmy i chciałyśmy już wyjść kiedy ten kelner mnie zatrzymał.
-Hej,miałabyś ochotę w następną sobotę pójść ze mną do kina?A tak w ogóle jestem Matt.
-Jestem Sara.-Promiennie się uśmiechnęłam.-Chętnie z tobą pójdę.Daj telefon to zapiszę ci mój numer.
Podał mi telefon,a ja wpisałam do kontaktów mój numer.
-To do zobaczenia.
-Pa.
-I co chciał?-Spytała Zoe.
-Umówić się do kina.
-I zgodziłaś się?
-Taaak.
Zaczęłyśmy skakać i piszczeć jak głupie.
-To supeeer.
***
Będąc już w domu zaczęłyśmy gadać z Jess o fryzurach i postanowiłyśmy pójść w poniedziałek po szkole do fryzjera.Chciałam zaszaleć i totalnie zmienić moje włosy np.ściąć je,ale postanowiłam je tylko przefarbować.Jessie też.
*Poniedziałek*
Na lekcjach niemiłosiernie mi się dłużyło i nudziło.Miałam zaledwie dwa WF-y,chemie,historię i matmę,ale i tak było nudno.Pani Smith (Nauczycielka chemii) oddawała sprawdziany i dostałam 5-.Ucieszyłam się,bo to podnosi mi średnią,dostanę na koniec semestru 5 i będę mieć średnią 5.3.Yeeeaaah!
***
-Wyglądamy genialnie.-Ucieszyła się Jessica.
-Taak,na maxa.Idziemy do chłopaków?
-Okay.Ciekawe jak zareagują.
Zapukałam i otworzył Zayn.Otworzył buzię tak,że miał ją prawie przy ziemi.
-Zamknij buzie,bo ci muchy wlecą.
Weszłyśmy do środka i wsyscy zaczęli się zachwycać.
-Tooo,co robimy?-Spytałam.
-Chodźmy do Nandos.-Krzyknął Niall.
-No to Nandos!.-Zawtórował mu Louis i wskazał na drzwi.
Postanowiliśmy się przejść.Jess z Lou szli(czyt. Biegli) z przodu.
*P.O.V. Jessica*
-Nasz malutki misiaczek ma w sobotę randkę.
-Nie gadaj!Z kim?!
-Takim prze słodkim i milusim kelnerem z...Nandos!
-A gdzie idą?
-Do kina.
-O nie!Pewnie zabierze ją na jakieś romansidło i będą się całować.Nie mogę do tego dopuścić,to moja młodsza siostrzyczka!
-Ja nic nie odpowiedziałam,tylko zaśmiałam się pod nosem,bo Lou zaczął panikować.
_______
Heeeej,jeszcze raz Wesołych Świąt.Następny jutro. ^^
Najlepszego Lou!! <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)

