sobota, 24 maja 2014

Rozdział 20 ♥

*Pół roku później,czerwiec*
Przez te miesiące nie działo się nic szczególnego.Nie rozmawiałam z Zaynem,nawet za bardzo się z nim nie widywałam.Więcej czasu spędzał z Selenką niż z chłopakami i przez to ze mną.Co do Matta,to kilka razy próbowałam mu powiedzieć,że nic do niego nie czuję i możemy zostać tylko przyjaciółmi,ale za każdym razem mi się nie udawało.Za bardzo się bałam,żee go zranię i nie będzie się do mnie odzywał,a mimo wszystko zależy mi na nim.Na jego przyjaźni.Starsznie kompikuję sobie życie.
Miałam się dzisiaj spotkać z Mattem.Czułam,że to nie będzie łatwa rozmowa.Chłopak przez telefon brzmiał dziwnie.Jakby był smutny,zdenerwowany,zrezygnowany.Jak nie on.Do spotkania zostały mi jeszcze dwie godziny.Włączyłam jakiś program muzyczny.Właśnie kończyła się piosenka Biebera Confident,a na ekranie ukazała się prezeterka.
-Za nami drugie miejsce,czyli Justin Bieber.A teraz zespół,na który najchętniej głosowaliście,czyli...One Direction!Na ekranie pojawił się teledysk do Midnight Memories.Mimowolnie się uśmiechnęłam,ale kiedy zobaczyłam Zayna łza spłyneęła po moim policzku.Dlaczego ja musiałam się w nim zakochać?!Dlaczego nie mogę kochać Matta i być z nim szczęśliwa?Dlaczego życie jest takie skąplikowane?
Na żadne z tych pytań nie potrafię znaleść odpowiedzi.

Szłam w stronę placu zabaw,gdzie miałam spotkać się z moim chłopakiem.Zobaczyłam go siedzącego na jednej z ławek.Głowę miał spuszczoną w dół i opatrą na rękach.Widać był czymś szczególnie zmartwiony.Już się boję,o co chodzi.
-Hej.-Podeszłam do Matta i pocałowałam w policzek.
-Cześć.-Wymamrotał.
-Coś się stało?-Spytałam zmartwiona.Chłopak nigdy się tak nie zachowywał.
-Nie...tak...musimy porozmawiać.-Odpowiedział.Teraz byłam przerażona.Nie mam pojęcia,co mogło się stać.-Wyjeżdzam.
-Co?!Gdzie?-Powiedziałam ze łzami w oczach.
-Dostałem możliwość studiowania w Stanach,na bardzo dobrej uczelni.Nie mogę przepóścić takiej okazji.Przepraszam.
-Rozumiem.Nie moższ przeze mnie zmarnować tego.-Przytuliłam go.-Powodzenia.
-Dziękuję,że mnie rozumiesz.Mam jeszcze jedną sprawę,tylko nie wiem,jak ci to powiedzieć...Musimy się rozstać.Przerabiałem już temet związków na odległość i wiem,że to nie przejdzie.Pamiętaj tylko,że bardzo cię kocham.-Teraz to dopiero się rozkleiłam.Nie wiem czemu tak na to zareagowałam.Powinnam się cieszyć,że spreawa sama się rozwiązała,ale nie potrafiłam,bo go tracę.Tracę przyjaciela,ale czy tylko o to chodzi?
Chłopak mnie przytlił.
-Jeśli tego chcesz.Uszanuję to...też cię kocham.-Bardziej jak brata,ale kocham.
-Będę do ciebie dzwonić,będziemy gadać na skype,ale możemy zostać tylko przyjaciółmi.
-Okay.-Odkleiłam się od chłopaka.
-Przpraszam cię,ale muszę już iść.Jutro wyjeżdżam,muszę zapoznać się z miastem,pozałatwiać sprawy związane ze studiami i akademikiem.
-Jasne.
Pocałował mnie w policzek i jeszcze raz przytulił.
-Paa.
-Pa.-Odpowiedziałam kiedy odchodził.
Nie chciałam wracać jeszcze do domu,więc wspięłam się na górę "zamku".Usiadłam tam i zaczęłam sobie wszystko wspominać.Jak tu przyjechałam,pozałam Louisa.Jak zakochałam się w Zaynie,jak poznałam Matta.Pierwszą randkę z nim i wspólnie spędzone święta.Kiedy Zayn mnie pocałował.Wszystkie wspomnienia wróciły,a ja zaczęłam płakać.Dlaczego to musi być takie trudne?Straciłam kolejną bliską mi osobę.Nagle poczułam,że ktoś siada obok mnie i obejmuje mnie ramieniem.
-Co się stało?-Ten głos wszędzie rozpoznam.Głos Zayna.
-Co ty tu robisz?-Nie miałam nawet siły na jakieś uszczypliwe kometarze typu "A gdzie masz Selenkę?".
-Przyszedłem pomyśleć.Zawsze tu przychodzę,kiedy mam problem.Ale nie gadajmy o mnie.Co ci się stało?
*P.O.V. Zayn*
-Matt wyjechał.-Ta wiadomość mnie ucieszyła,ale nie chciałm tego pokazywać Sarze.Nie jestem okrutny,nie chcę jej jeszcze bardziej dołować.
-A wiesz co jest najgorsze?-Pokręciłem głową.-Że nie wiem dlaczego tak to przeżywam,bo naprawdę nie jestem w nim zakochana.Jestem zakochana w egoistycznym dupku,który uważa,że wszystko mu wolno.-Jej wypowiedź mnie zaskoczyła.Nie wiedziałem co o tym myśleć.Czy ona mówiła o mnie?-A z resztą,nieważne.-Zeskoczyła z zamku i zaczęła iść w stronę wyjścia z placu zabaw.Zrobiłem to samo.
-Czy chodziło ci o mnie?-Spytałem,chwytając ją za rękę.Odwróciła się w moją stronę.
Zawahała się,po czym powiedziała:
-Nie.
-Ej,nie umiesz kłamać.-Spojrzała na mnie.Miała piękne oczy.Zbliżyłem się do niej i delikatnie pocałowałem,lecz ona pogłębiła pocałunek.Nie powiem,zaskoczyło mnie to,ale teraz byłem pewien,że to we mnie jest zakochana.
-Nie,nie możemy.-Odwróciła się i odeszła.Nie rozumiałem,o co jej chodzi.Pobiegłem za nią.
-O co ci chodzi?
-Och,naprawdę nie domyślasz się?!-Znów stała się dla mnie nieprzyjemna.
-Nie rozumiem cię.Najpierw mnie całujesz,a potem jesteś dla mnie wredna.
-To ty mnie pocałowałeś.
-Ale ty odwzajemniłaś pocałunek.
-I co z tego?!To nic dla mnie nie znaczyło,ty też nic dla mnie nie znaczysz.-Trochę mnie to zabolało,ale wiedziałem,że nie mówi mi prawdy.Podszedłem bliżej,tak,że dzieliło nas kilkanaście milimetrów.
-Kocham cię.-Wyszeptałem jej do ucha,po czym złączyłem nasze usta w pocałunku.
_____________
Heej.Mamy odrągłą rocznicę dwudziestego rozdziału.Jestem dumna,że dotrwaliśmy to tego.Dziękuję!Dzięki za wejścia i komentarze.Smuci mnie tylko to,że nie ma tylu komentarzy co wcześniej.No,ale co zrobisz,nic nie zrobisz.Nie można mieć wszystkiego.Dobra,nie będę przedłużać.Jeszcze raz dzięki i do napisania.Kocham Was :** ;3

piątek, 16 maja 2014

Rozdział 19 ♥

Jadę własnie na lotnisko razem z Jess.Tak bardzo źle się czuję z tym,że nie pożegnałam się z nikim.To był impuls,byłam wściekła na Zayna.Do tego wszytkiego Jessica się do mnie nie odzywa.Świetnie,ale namieszałam.Choć zasłużyłam sobie.Wczoraj kiedy wróciłyśmy do domu trochę się pokłóciłyśmy (czyt.bardzo) o to,co się tam stało i z moim ust padło o jedno słowo za dużo.

Weszłam do mieszkania nadal mega wkurzona.Jak on śmiał.Debil,kretyn,dupek,idiota.Ughh.Nie cierpie go.
Jeszcze bardziej się nakręcałam.I wtedy przyszła Jess.
-Co ty do cholery wyprawiasz?!
-Nie twój zasrany interes!
-Dziewczyno,o co ci kurwa chodzi?!
-Czy mogłabyś się w końcu ode mnie odpierdolić?Nie masz własnego życia.Ja pierdole!
-Ah tak.Okay,już się odpierdalam.I mam życie.Życie,w którym nie ma już miejsca dla ciebie!
-Świetnie!
wietnie!
Poszła do swojego pokoju,trzaskając drzwiami,na co odpowiedziałam jej tym samym.

Jestem beznadziejną przyjaciółką.Jak ja mogłam zrobić coś takiego?Jessice.
-Jessie?
Nic.
-Jessie.
Zero odpowiedzi.Siedziała obok mnie,z głową zwróconą ku oknie.
-Przepraszam,tak bardzo przepraszam.Nie chciałam nic takiego powiedzieć.Zachowałam się jak debilka.Jak najgorsza kurwa.Nie zasługuję na ciebie.Nie zasługuję na taką przyjaciółkę jak ty.Władały mną emocje wywołane przez Zayna.-Za dużo mówie.-Nigdy nie chciałm ci nic takiego powiedzieć.Kocham cię,jesteś najcudowniejszą osobą jaką kiedykolwiek spotkałam.Najlepszą przyjaciółką.Proszę przebacz mi,powiedz coś.Cokolwiek.-Ostatnie słowa wypowiedziałam cicho,płacząc.Łzy zaczęły spływać mi po policzkach.
Dziewczyna odwróciła się do mnie,nic nie mówiąc i przytuliła mnie.Tego potrzebowałam.Strasznie się bałam,że ją stracę.Nie przeżyłabym tego.Straty kolejnej przyjaciółki.
-Wybaczysz mi?-Powiedziałam z nutką nadziei w głosie.
-Już nie mogłam bez ciebie wytrzymać.I ja też przepraszam.A tak w ogóle,czym Zayn cię tak zdenerwował?
-Yyy,niczym.
-Ta jasne,a ja jestem wróżką.No powiedz.
Ughh.I znów mój za długi język dał po sobie znać.Uratowało mnie to,że właśnie dojechałyśmy na lotnisko.Szybko wyszłam z taksówki,wyciągnęłam z bagażnika moją walizkę i pognałam w stronę wejścia.Usłyszałam tylko za sobą:
-Wredna małpa.
-Też cię kocham,Jess.
*30 grudnia*
Tak,tego właśnie potrzebowałam.Odpoczynku i spokoju,spotkania z moją ukochaną rodzinką.Jedno tylko mi w tym przeszkadzało.Co noc śnił mi się jeden i ten sam sen.Mianowicie pocałunek z chłopakiem,o którym tak bardzo chcę zapomnieć.Ja przez niego nie umiem normalnie funkcjonować.To jest chore,bo i tak wiem,że nic z tego nie będzie.Jest jeden pozytyw tego snu.Zrozumiałam,że Matt był tylko przykrywką.Chciałam z nim być,by zapomnieć.Zapomnieć o Zaynie.Oddalić się od niego.Chciałam pokochać Matta,by odkochać się w Maliku.To straszne.Jak ja to teraz wytłumaczę Adamsowi.Nie chce go zranić,stracić też chyba nie.Mimo,że go nie kocham jest dla mnie bardzo bliski.Można powiedzieć,że jest moim przyjacielem.Ale się wkopałam.Czy ja zawsze muszę przyciągać kłopoty?

-Louie,bardzo cię przepraszam,nie chciałam,żeby to tak wyszło.Poniosło mnie.Strasznie się wkurzyłam na twojego przygłupiego kolegę.Wybaczysz mi?
Szłam właśnie z moim braciszkiem przez park.Poprosiłam go o spotkanie,by wszystko mu wyjaśnić.Podczas pobytu w Miami bałam się do niego zadzwonić.Bałam się jego reakcji.To niby tylko błachostka.Ktoś mógłby powiedzieć:Nie pożegnała się.I co z tego?To jeszcze nie tragedia.
Ale ja czuję się z tym okropnie.Nie mogę sobie wybaczyć.To w końcu moi najbliźsi.
-Oczywiście,że ci wybaczę.Zapomnijmy o wszystkim.Nie było tematu.Okay?
-Okay.-Powiedziałam,przytulają się do chłopaka.
-Jutro jest Sylwester.Mam nadzieję,że wpadniecie do nas.
-Innej opcji nie ma.-Uśmiechnęłam się do niego promiennie.
***
Weszłam do domu chłopaków.Impreza już się rozkręcała.Bałam się,że spotkam pewną osobę,która nie daje mi spokoju i niestety moje obawy się spełniły i już po 15 minutach wpadłam na niego.Dlaczego ja muszę mieć takiego pecha w życiu?Dlaczeeego?
-Możemy porozmawiać?
-Nie.Nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
I już mnie przy nim nie było.Nie chce z nim gadać,bo jeszcze powiem mu co czuje,a to jest niedopuszczalne.
Podeszłam do Nialla,który właśnie gadał z kimś,kto wyglądał jak Justin Bieber.Normalnie wierna kopia.
-O,hej Sara.To Justin,a to jest Sara,siostra Louisa.
A jednak.
-Hej,miło mi.-Przywitałam się z chłopakiem.
-Cześć,mi również.-Powiedział i uśmiechnął się szarmancko.
Rozmawialiśmy o różnych rzeczach.Sporcie,muzyce,życiu.Fajnie mi się z nim gadało.Od razu znaleźliśmy wspólny język.Niestety nie dane nam było dokończyć,bo podszedł do nas "Pan Mam Dziewczynę,Ale I Tak Cię Pocałuję,Bo Wszystko Mi Wolno".
-Proszę cię porozmawiaj ze mną.Zajmę ci tylko 5 minut.Proszę.
-Ohh,okay.
-Może wyjdziemy jednak na dwór,bo tu jest strasznie głośno?
-Niech ci będzie.
Wyszliśmy na przed dom.Postanowiliśmy się troche przejść.Nie chciałam z nim rozmawiać,byłam na niego zła,ale kiedy już z nim jestem złość ze mnnie uchodzi,jak powietrze przebitego koła.To wcale nie jest zabawne,ja nie wiem co się ze mną dzieje.Ah,nie.Wiem,zakochałam się w tym dupku.
-Powiesz wreszcie,o co ci chodzi?-Powiedziałam niezbyt przyjaźnie.
-Chciałbym cię przeprosić za to co stało się w Wigilię księżniczko.
Czy ja się przesłyszałam,czy on powiedział do mnie księżniczko?Dlaczego on tak miutrudnia gniewanie się na niego?Ughh.
-Nie nazywaj mnie księżniczką.Jasne?Masz już jedną i przypominam ci,że ja ją nie jestem.A jedno przepraszam nie sprawi,że będzie fajnie.Za dużo się stało,daj mi to przemyśleć.
I odeszłam w stronę imprezy...
__________
Pozostawię to wszystko bez komentarza.Jestem okropna,ale to już wiemy.Zacytuje siebie:Jedno przepraszam nie sprawi,że będzie fajnie.Ale i tak chcę to zrobić.Tak więc bardzo przepraszam.Mam nadzieję,że przyjmiecie moje przeprosiny i jednak będzie fajnie.
A,jeszcze jedno.Chciałabym Was zaprosić na mojego nowego bloga: stay-in-my-life-if-you-dare.blogspot.com
Jest to opowiadanie o The Janoskians.Mam nadzieję,że Wam się spodoba,a jeśli nie znacie chłopaków to pooglądajcie ich filmiki na You Tube.Naprawde warto I gorąco polecam.Bardzo będę się cieszyć jeśli wejdziecie I zostawicie po sobie ślad.Jakikolwiek.Kochaaaam i do napisania. :*** ;3

wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 18 ♥

*P.O.V. Harry*
Gadałem z Zoe,gdy drzwi się otworzyły i do domu weszli Louis i Jess.Właśnie,gdzie oni się podziewali?
-Hej.-Powiedzieli chórkiem.Coś mi nie grało.Hmmm,tylko co?Haa,wiem oni trzymają się za ręce.
-No no,Louis w końcu się odwarzyłeś.Już nie mogłem wytrzymać twojego ciągłego gadania jaka to Jessica jest wspaniała,jaka piękna,jaka cudna i tym podobne.-Robiłem przy tym różne pozy.
-Przymknij się Styles,bo zacznę mówić,to co opowiadałeś o Zoe.-I wszyscy zaczęli się śmiać,oprócz Zayna.Nie wiem co z nim jest.Od jakiegoś czasu w ogóle się nie śmieje.Chodzi cały czas z zamyślony,smutny,na próbach ciągle się myli,zapomina tekstu.Może ma jakieś kłopoty z Sel.Choć ja tego nie zauważyłem.
*P.O.V. Sara*
-Gratuluje kochani.Zawsze w was wierzyłam.
-Ooo,dzięki.-Powiedziała Jessie,a ja ich przytuliłam.
***
Byłam z Mattem w kuchni,musieliśmy dokroić jeszcze ciasta,bo te żarłoki(czyt.Niall) zjadły wszystko.
-Strasznie się cieszę,że mogę być dzisiaj z tobą.
-Ja też się cieszę.Nie wiem co bym zrobiła,gdybym cię wtedy nie spotkała.-Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.Mimo,że nie mogę zapomnieć o Zaynie,co z resztą bardzo mnie dręczy i denerwuje to w ramionach Matta czuję się bezpiecznie.Odsunęłam się trochę od chłopaka i spojrzałam w jego oczy.Widać w nich było miłość.Tak się cieszę,że go poznałam.Choć trochę mogę zapomnieć o Zaynie.
Chłopak zbliżył swoją twarz do mojej i złożył na mych ustach delikatny,ale wyrazisty pocałunek.
-Nie chcę wam przeszkadzać i kończyć tej ckliwej chwili,ale moglibyście w końcu przynieść to ciasto?-W drzwiach stał zniecierpliwiony Nialler i smutny Malik.Jejku,o co ciągle chodzi temu chłopakowi?
-Umm,już niosę.-Byłam trochę zarzenowana całą sytuacją,bo jak się domyślam,oni stoją tu już dłuższą chwilę.
-Dziękuję!-Odpowiedział mi Irlandczyk.
*P.O.V. Matt*
Przyglądałem się im zza Sary.Dziwiło mnie to,dlaczego Zayn stoi tutaj smutny,a nie siedzi ze swoją dziewczyną i resztą w salonie.Za każdym razem smutny patrzy na Sarę.Trochę mnie to nie pokoi,bo to jest jednoznaczne.Może powinienem z nim pogadać.Tak,to jest dobry pomysł.Sara i Niall poszli do salonu z ciastem.Zayn też się już tam wybierał.
-Zayn!Zaczekaj.Moglibyśmy pogadać?
-Yy,nie mamy o czym.
-A może jednak.
-Czego chcesz?
-Nie udawaj głupka,przecież widzę jak patrzysz tymi smutnymi oczami na MOJĄ DZIEWCZYNĘ!-Nacisnąłem na ostatnie słowa.
-Odjebało ci!Chyba ci się coś pomyliło!
-Nie zbliżaj się do niej,jasne!
-A jeśli nie to co?-Powiedział z pogardą.
-To pożałujesz!-Powiedziałem,a on rzucił się na mnie.
*P.O.V. Sara*
Usłyszałam jakieś krzyki z kuchni.I gdzie są Zayn i Matt.Szybko poszłam do pomieszczenia.To co zobaczyłam było już szczytem wszytkiego.
-Zayn!!Przestańcie!-Podeszłam do nich i ich rozdzieliłam.
-Pojebało cię!-Powiedziałam tuląc się do Matta.
-To nie jest moja wina.On zaczął.
-Wiesz co,jesteś śmieszny.Zachowujesz się jak dziecko!Wyjdź stąd!
-Nie rozkaz...
-Wyjdź!
Nagle wszyscy pojawili się w kuchni,a Malik rozzłoszczony wyszedł z pomieszczenia.
Nie przejełam się nim i resztą.
-Matt nic ci nie jest?
-Nie,ale ja już pójdę.
-Okey.-Podeszłam z nim do drzwi frontowych.
-Kocham cię i będę strasznie tęsknił przez te kilka dni.
-Tak,ja też.-Pocałowałam chłopaka i mocno przytuliłam.
***
Szłam do łazienki.Musiałam przemyć twarz.Nagle wpadłam na kogoś.Tym kimś był nikt inny,tylko Zayn.
-Sara,możemy porozmawiać?
-Nie nie możemy.To co zrobiłeś przeszło wszelkie granice.Nie wiem jak mogłam się tak wobec ciebie pomylić!
-Co?
-Nic,jeśli nie usłyszałeś to już twoja sprawa.-Chciałam  odejść od niego jak najdalej się da.
-Zaczekaj.-Chwycił mnie za ramię.Patrzył na mnie tymi swoimi cudnymi oczkami.Cała złość mi przeszła,zapomniałam o wszytskim.Teraz liczył się tylko ON.
Zbliżył się do mojej twarzy na niebezpieczną odległość,ale ja nie protestowałam.Rozum mówił:nie możesz,masz chłopaka,uciekaj,ale serce podpowiadało,że mam zostać,że to jego kocham.Posłuchałam serca.Po chwili chłopak złączył nasze usta.Delikatny pocałunek przerodził się w bardziej namiętny,zachłanniejszy.Nagle się opamiętałam.Oderwałam się od Zayna i szybko zbiegłam po schodach.
Wyszłam z domu jak najszybciej się dało,trzaskając przy tym drzwiami.
__________
Uff,napisałam to.Przepraszam,że po tak długiej przerwie,ale tutaj nie miałam pomysłu,a dziś mnie troche natchnęło.Mi osobiście się nawet podoba,ale opinię pozostawiam Wam.Dziękuję. xxx

piątek, 3 stycznia 2014

Heejoo.!! :**

Hej.!!
Powracam ze starym opowiadaniem.
Co sobotę będą się pojawiały tutaj rozdziały,a w każdą niedzielę na http://life-is-heavy-but-dont-lose-hope.blogspot.com/  .
(Chyba,że mi coś wypadnie,ale o tym poinformuję :))
Zabraszam bardzo serdecznie.<3

piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 17 ♥

Dziś 24 grudnia-Wigilia i urodziny Lou.Właśnie z dziewczynami pakujemy prezenty.Tak bardzo się cieszę.To będzie nasza pierwsza wspólna Wigilia,a po niej wszyscy będziemy jechać do swoich rodzin.
***
Kończyliśmy wszystko przygotowywać i nagle rozległ się dzwonek do drzwi.Chciałam pójść otworzyć,ale Zayn mnie wyprzedził.
*P.O.V. Zayn*
Poszedłem otworzyć i w drzwiach zobaczyłem jakiegoś chłopaka.
-Cześć,a ty do kogo?
-Cześć,Sara mnie zaprosiła.Zawołasz ją?
-Taa,Saraaa!
-Co chcesz?-Weszła taka idealna,nawet nie zwróciłem uwagi w jaki sposób wypowiedziała te słowa.
-O,heej kochanie,cieszę się,że jednak przyszedłeś.-Pocałowała go na przywitanie.Nie wiedziałem,że ma chłopaka.To co teraz czułem było nie do opisania.Czułem smutek,żal,złość i niewiadomo co jeszcze.
-Przepraszam zapomniałam wam powiedzieć,że zaprosiłam Matta.Opowiadałam wam o nim.
-A tak,to ten przystojniak z restauracji.-Powiedziała Jess i puściła oczko do Sary.
-To jest Zayn.Chodź przedstawię ci resztę.
Poszli sobie,a ja nadal stałem jak wryty przy drzwiach.
***
*P.O.V. Louis*
Chciałem dziś spytać Jessicy czy zechciałaby zostać moją dziewczyną,ale strasznie się bałem.Miałem już wszystko zaplanowane.Po kolacji chciałem ją zabrać na spacer I wtedy dać jej prezent ode mnie i spytać się o to.
Po kolacji rozpakowywaliśmy prezenty.Tak,to ten moment.Wziąłem Jess z rękę i poprowadziłem do drzwi.
-Co ty robisz?
-Zabieram cię na spacer.
-Aaa,ok to nie protestuję.
Szliśmy ścieżką w parku.Było tak pięknie.Śnieg mienił się kolorami kolorowych lampek.Cudowny moment.
-Tooo po co wyrwałeś mnie z cieplutkiego domku?-Poweidziała i stanęła przede mną twarzą w twarz.Chwyciłem jej dłonie.Były takie delikatne,jakby z porcelany.
-Przez te kilka miesięcy,bardzo się do siebie zbliżyliśmy.Staliśmy się przyjaciółmi,ale ja w pewnym momencie zrozumiałem,że chcę czegoś więcej niż przyjaźni,że czuję coś do ciebie,ale to nie jest zwykłe zauroczenie,to coś poważniejszego.I wyrwałem cię z cieplutkiego domku,by spytać się ciebie,czy zechciałabyś mnie uszczęśliwić I zostać moją dziewczyną?
-Czekałam,aż to powiesz od kiedy pierwszy raz cię spotkałam.-Powiedziała i uśmiechnęła się.Podniosłem ją i ze szczęścia zacząłem obracać wokół własnej osi.
-Hahaha.Lou wariacie kręci mi się już w głowie.
Odstawiłem ją na ziemię i pocałowałem namiętniej jak tylko potrafiłem.
____________
Wiem,że mnie nienawidzicie za to,że tak długo nic się tu nie pojawiło,ale ogarnął mnie niesamowity leń I wiem,że to nie jest za dobra wymówka.Bardzo przepraszam za to,że tyle musieliście czekać,a teraz dodaje tu takie coś xde
Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieję,że wiecej tych słów nie będę musiała tutaj pisać.
Do napisania ^^

czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział 16 ♥

Spotkałam się z Mattem dwa razy.On jest cudny,ale mimo to nadal myślę o Zaynie.Ale on jest z Seleną,a ja też chcę być szczęśliwa i jak każdy mam do tego pełne prawo.Zakochałam się w Macie,ale Zayn nadal jest w moim sercu i najgorsze jest to,że nie chce z niego wyjść.'Ale jest Matt!'.Powtarzałam w myślach.One jest przecudny i na tym muszę się skupić.
Dziś też byłam z nim umówiona.Właśnie się przygotowuje.Muszę jeszcze wybrać buty.Jess mi w tym nie pomoże,bo się wybra z Lou na spacer.Oboje do siebie coś czują,ale żaden nie zrobi pierwszego kroku,tylko umawiają się tak jakby na randkę,ale tylko jako przyjaciele.Irytujące.
Wybrałam czarne szpilki.Choć jest już grudzień i zbliżają się święta jest ciepło.
Ktoś zadzwonił do drzwi,więc poszłam otworzyć.W drzwich zobaczyłam faceta ok.27 lat z bukietem ròżowych ròż.Kocham ròże.
-Pani...Sara Parker.
-Tak.
Podał mi wielgachny bukiet.
-Proszę tu podpisać.-Wskazał na dolny prawy ròg kartki.-Dziękuje,dowidzenia.
-Dowidzenia.
Zamknęłam drzwi i zaczęłam szukać w bukiecie karteczki.    
-Jest.
'Na zewnątrz czeka na ciebie taxi.Zawiezie cię do mnie...no prawie. Matt <3'
Co on wymyślił.Uśmiechnęłam się do siebie.Jeszcze raz powąchałam kwiaty,odstawiłam je do wazonu,ubrałam płaszczyk i zbiegłam na podwórko.Faktycznie czekała tam jedna taksówka.
Otworzyłam drzwi auta,a kierowca zapytał:
-Panna Parker?
-Tak.
-To proszę wsiadać.
Kiedy wysiadałam starszy pan podał mi kolejny liścik.
'Fontanna wskazówką do szczęścia. Matt :*'
"Serio?!Nie mógł wymyślić czegoś innego?"
Szybkim krokiem poszłam do parku,gdzie znajdowała się fontanna.Na samym czubku przyklejona była karteczka z napisem Sara.
"Matt jak cię zobaczę,zabiję na miejscu."
Musiałam stanąć na palcach,by dosięgnąć.Prawie wpadłam do wody,ale zdążyłam wziąć liścik,w którym było napisane,że muszę iść na plac Trafalgar Square.Na szczęście nie jest to daleko.Ale i tak go uduszę.
Doszłam,a to co tam zobaczyłam zaparło mi dech w piersiach.Wielki napis 'I Love You' ułożony z płatków róż,a obok stojący Matt z gitarą.Zaczął grać i śpiewać piosenkę Celine Dion-My Heart Will Go On.Jaki on ma piękny głos.Popłakałam się,ze szczęścia oczywiście.Chłopak przestał grać,podszedł do mnie i przytulił.
-To było piękne.Nie mogę uwierzyć,że to wszystko tylko dla mnie.-Wyszeptałam.
-Dla nikogo innego bym tego nie zrobił.Kocham cię.-Odparł,a ja go pocałowałam.-Chciałabyś zostać oficjalnie moją dziewczyną?
-A jak sądzisz?-I jeszcze raz wpiłam mu się w usta.Ten pocałunek mógłby trwać wiecznie.Nic mnie teraz nie obchodziło.No prawie nic,bo myślałam jeszcze o jednej osobie.Ciekawe jak zareaguje?
________
Hej,ct?Nie dodałam wczoraj,bo nie chiałam pisać na siłę.Następny może jutro.Do napisania i dziękuje za wszystko. <3

środa, 25 grudnia 2013

Rozdział 15 ♥

-Co ja mam ubrać?!
-Nie panikuj,zaraz coś wymyślimy.
Usiadłam zrezygnowana na łóżku.
-Jesteś moją nadzieją.Pozwalam ci działać.
-Hahaha.
***
-Wyglądasz bosko.Jak cie Matt zobaczy to zaniemówi.
Zadzwonił dzwonek.Jess poszła otworzyć,a ja jeszcze raz przeglądnęłam się w lustrze.
*P.O.V. Jessica*
-Sara już wyszła?
-Nie,jeszcze nie.
-Muszę ją zatrzymać.Nie może iść na tą randkę.
-Dlaczego nie?!
-Bo ona jest za młoda i jest moją siostrą.
-Louis przestań zachowujesz się przewrażliwiony ojciec.
-Wcale nie.Nie che,żeby coś jej się stało.Jest moją jedyną siostrzyczką.
-Lou ona jest odpowiedzialna.Poradzi sobie.Nie martw się,a ten chłopak nie jest zły.
-A skąd ty wiesz,że nie jest zły?
-Bo cię wyręczyłam i sprawdziłam to.Też się o nią boję.
-Dzięki.Kochaam c...Kocham bardzo Sarę i nie chciałbym,by jej się coś stało.
-Taa,wiem.-Powiedziałam i przytuliłam chłopaka.Tak słodko wyglądał kiedy się martwił.
-O,hej Louis.-Przywitała się buziakiem w policzek.-Ja już będę lecieć,bo się spóźnie.
-Okay misiaku.Miłej zabawy.-Rzuciłam na pożegnanie.
-Co porobimy?-Spytał Boo Bear.
Jeeej,czyli jednak zostaje.
-Możemy pooglądać jakiś film.Ostatnio wypożyczyłam jakieś komedie,ale nie zdążyłyśmy obejrzeć.
*P.O.V. Sara*
Przyszłam do kina i zauważyłam Matta siedzącego na kanapie i czekającego.
-Hej,długo czekasz?
-Nie,byłem troche wcześniej,żeby kupić bilety,pop corn i picie.
-Ok.To co wchodzimy?
-Nom możemy.
-Jaki film wybrałeś?
-Hobbit:Pustkowie Smauga.
-Ooo,kocham książkę i pierwszą część filmu.
-Ja tak samo.W ogóle lubie takie książki i filmy.
-Ja też.Uwielbiam.
***
-Film był super.To co,teraz idziemy na pizze,a potem odprowadzę cię do domu?
-Jestem za.
Powiedziałam,a on objął mnoe ramieniem.Wow szybki jest,ale mi to nie przeszkadza.Normalnie tak nie robie,ale to 'miłość od pierwszego wejrzenia'.Haha,w co ja wierzę!Ale mi się to podoba.W końcu ktoś odwzajemnia moje uczucia.Bo chyba odwzajemnia.
-Zapłace za siebie.
-Nie,to ja cię zaprosiłem,więc ja płacę.
-Oj no weź.Nie kłóć się ze mną.
-To ty się ze mna nie kłóć.Ja płacę i koniec kropka.
-No okay.
Matt zapłacił i wyszliśmy z pizzeri.Tym razem chłopak splątał nasze palce.Jaki on jest słoodki.
-To czym się interesujesz?-Zapytał.
-Muzyką i sportem.Kocham biegać.
-Wow.Znów coś nas łączy.Biegam od 5 roku życia.
-Ja od 6.
-A w jakiej muzyce się gustujesz?
-Rap i raegge moim życiem,ale od jakiegoś czasu polubiłam pop.Mój brat jest muzykiem/piosenkarzem i dlatego polubiłam ten rodzaj muzyki.
-Ja kocham raegge.
-No i kolejna rzecz.
Roześmialiśmy się.
Doszliśmy do mieszkania.
-Musimy to koniecznie powtórzyć.-Powiedział Matt.
-Tak,było idealnie.
-Nie,nie było.-Posmutniałam.Wydawało mi się,że było super.-Teraz będzie idealnie.-Powiedział,ujął moją twarz w dłoniach i delikatnie pocałował,a potem pogłębił pocałunek.
Czułam się jak w niebie.Było perfekcyjnie.Nigdy się tak nie czułam.
-I jak,idealnie?-Zapytał.
-Idealnie.-Powiedziałam cicho,przytuliłam go na pożegnanie i weszłam do klatki.
-Zadzwonie.!
-Okay.!
_______
Noo hej.Sorki,że wczoraj rozdział się nie pojawił,a dziś jest tak późno,ale nie miałam czasu.Byłam na kolędowaniu i na spotkaniach rodzinnych.Jutro nwm czy będzie,ale się postaram ^^